poniedziałek, 17 marca 2014

Skrzyknęliśmy się rodzinnie

Beskid Śląski - Skrzyczne 1257 m.n.p.m.

Przy okazji pobytu na Śląsku grzechem byłoby nie skorzystać z bliskości gór. Tak więc postanawiamy się wybrać w Beskid Śląski. Jako, że próbuje być zdobywcą KGP będziemy wchodzić na Skrzyczne – najwyższą w Śląskim. Basia namówiła jeszcze swoją siostrę i szwagra. Nie obyło się bez pytań czy damy radę itp. Mniejsza o to, bo jak się okazało kondycję i chęci mieli spore.

wtorek, 18 lutego 2014

Błogie widoki

 Tatry - Rusinowa Polana

Drugi dzień to tatrzański spacer na Rusinową Polanę przy pięknym słońcu. Tak na lekko ruszamy z Wierchporońca by po niecałej godzinie wyjść na zaśnieżoną i zatłoczoną polanę.

poniedziałek, 10 lutego 2014

Dlaczego ta dolina jest taka długa

 Tatry - Rakoń 1876 m.n.p.m.

Postanowiliśmy z Barbórką wybrać się póki jeszcze można na jakiś wypad w góry. Pasmo, które chcemy odwiedzić jednogłośnie zostaje przyjęte. Wybór pada na Tatry. Zabieramy ze sobą jeszcze koleżankę Kaśkę. Tak więc ok. drugiej w nocy ruszamy ze „stolycy” i po sześciu godzinach ruszamy na szlak wzdłuż Doliny Chochołowskiej. Prognoza pogody się sprawdza więc banan na trzech twarzach coraz wyraźniejszy.

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Kapryśne Bieszczady



Bieszczady - Połonina Wetlińska 1223 m.n.p.m.

Zima w Bieszczadach to jest coś wspaniałego. Masy białego śniegu, skrzypiący mróz pod nogami, nieprzetarte szlaki, ludzi jak na lekarstwo - bo to przecież koniec świata. Tak miało być pięknie. Niestety część górska pierwszego wyjazdu w nowym roku nie wypaliła. Ale, żeby nie użalać się nad sobą coś jednak z Barbórką urobiliśmy. Kwaterę mieliśmy w willowej dzielnicy Wetliny "Manhattan".

sobota, 30 listopada 2013

Percią ponad chmury

Beskid Żywiecki - Babia Góra 1725 m.n.p.m.

Zbliża się koniec listopada, prognozy pogodowe są kiepskie na weekend. Mimo to postanawiamy pojechać w góry. W sumie to nie było wyjścia, bo wcześniej zarezerwowane pokoje a duża grupa się uzbierała. W Zawoi jesteśmy już ok ósmej rano. Po szybkich pertraktacjach jednogłośną decyzją postanawiamy wejść na Babią Górę. Dla niektórych z grupy - a było nas 20 osób - będzie to już kolejne normalne wejście na szczyt Diablaka. Moja jest to trzecia próba. Wybieramy wariant rozpoczynający się pod "Lajkonikiem".

wtorek, 22 października 2013

Spacerkiem dosiadamy Grzesia

Tatry - Grześ 1653 m.n.p.m.

Po 11 godzinach snu schodzimy na śniadanie, gdzie czekają na nas znajomi Basi. Następnie po pogawędce idziemy w stronę Grzegorza. Aura jakże inna od wczorajszej: piękne niebieskie niebo przeplatane gdzieniegdzie białymi chmurkami sprzyja fotografowaniu okolicy. Idziemy powoli nigdzie się nie spiesząc.

poniedziałek, 21 października 2013

"Stary Bocian" łatwo się nie poddał



 Tatry - Starorobociański Wierch 2176 m.n.p.m.

W końcu czerwcowy wyjazd, który się nie odbył z powodu mojej kontuzji doszedł do skutku. Prognozy na sobotę są ok. więc z uśmiechem na ustach jedziemy w stronę Zakopanego. W Nowym Targu do mnie i Basi dołącza Kuwana i jego świeżo upieczona żona - też Basia. Poranek na Siwej Polanie nie zapowiada tego, co się wydarzy w późniejszym czasie. Maszerujemy żwawo w kierunku Polany Chochołowskiej. Czerwcowy plan zakładał zdobycie Starorobociańskiego Wierchu, gdyż żadne z naszej czwórki tam jeszcze nie było. Tak jest i tym razem.

piątek, 23 sierpnia 2013

Nie zakręcili nam Zaworów

Tatry - Zawory 1879 m.n.p.m.

W ostatni dzień postanowiliśmy sobie zrobić spacer wokół Kop Liptowskich. Wyszło bagatela 31 km z czego 23 asfaltem buuu - nigdy więcej Doliny Cichej ani Koprowej. 6.10 startujemy z Podbańskiej. Co chwilę obraz na niebie zmienia się z bezchmurnego na poszyte kłębiastymi chmurami.

środa, 21 sierpnia 2013

Rohatką na Małą Wysoką

Tatry - Mała Wysoka 2429 m.n.p.m.

Kolejny dzień przywitał nas zawalonym chmurami niebem. Dwa poprzednie spędziliśmy na spacerze nad Zielony Staw Kieżmarski, gdzie się opalaliśmy na tamtejszej plaży oraz spacerze po deszczowo-burzowym Starym Smokowcu. Mamy iść na Rohatkę. Pierwszym pociągiem dojeżdżamy do Smokowca i z buta na Hrebeniok. Po drodze gęsta mgła.

wtorek, 20 sierpnia 2013

Lodowa Przełęcz w upalny dzień

Tatry - Lodowa Przełęcz 2376 m.n.p.m.

Kolejny dzień tatrzańskiej przygody. 5.50 jedziemy autobusem do Jaworzyny. Dziś idziemy na Lodową Kopę. Pierwsze kilometry to droga przez las co mi się nie podobało, ale później pragnąłem tego lasu. Po pewnym czasie po prawej pojawiają się urwiska Murowanej Skały. Nasza trasa wiedzie dalej przez las. W miejscu przekraczania Jaworowego Potoku robimy sobie dłuższy popas i uzupełniamy wodę.