Lofoty - Offersøykammen 436 m.n.p.m.
Poranek przywitał nas
pogodą, która nawet jak na kapryśne Lofoty potrafiła zaskoczyć. Kiedy otworzyliśmy
oczy, szybko okazało się, że prognozy były prawdziwe. Niskie chmury, deszcz i
wszechobecna szarość skutecznie odbierały ochotę na górskie wędrówki. Tym razem
decyzja zapadła błyskawicznie. Nie ma sensu walczyć z pogodą – jedziemy na
śniadanie. Tak oto zamiast na szlak trafiliśmy do kawiarni w Leknes. Była kawa,
było coś na ząb i były zakupy, które jak zwykle okazały się
"niezbędne". Czas płynął spokojnie, a my co jakiś czas zerkaliśmy na
mapy pogodowe. I wtedy pojawiła się nadzieja. Według prognoz po południu miały
nadejść spore przejaśnienia. Jak nietrudno się domyślić, około szesnastej
byliśmy już gotowi do działania. Śmialiśmy się, że ta godzina stanie się
oficjalnym czasem rozpoczynania trekkingów na Lofotach. Tym razem naszym celem
był Offersøykammen. Niewysoki, liczący około 436 metrów szczyt, który uchodzi
za jeden z najlepszych punktów widokowych w centralnej części archipelagu.
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)

.jpg)
.jpg)