wtorek, 13 kwietnia 2021

Spalanie świątecznych mazurków


 

Beskid Żywiecki - Wielka Rycerzowa 1226 m.n.p.m.

Kolejne święta za nami. W tym roku spędzamy je na Śląsku. Jednak, aby nie siedzieć całe trzy dni za stołem postanawiamy ruszyć tyłki w Poniedziałek Wielkanocny i spalić zjedzone mazurki w górach. Wybór pada na szczyt, na którym - jak głosi legenda - nie był nikt z naszej czwórki (Barbórka pewnie była – ale ona nigdy nie pamięta), czyli Wielka Rycerzowa. Do mnie i Barbórki dołącza jeszcze jej siostra Kasia z mężem Sławkiem, oraz Paulina, Dawid i Przemysław, który nie lubi jak mówi się do niego per. Przemek (szanujemy).

niedziela, 28 marca 2021

Wyspy w dobie korony

Beskid Wyspowy - Mogielica 1170 m.n.p.m., Ćwilin 1072 m.n.p.m. 

Długo wyczekiwany weekend górski staje się faktem. Pierwszy możliwy termin okazał się pogodową porażką, więc odpuściliśmy sobie i poczekaliśmy na kolejną pierwszą zmianę. Czas ten szybko zleciał i postanowiliśmy, że wyjedziemy bez względu na prognozy - najwyżej poszlajamy się po Krakowie, gdzie nocowaliśmy u brata. Nie chcieliśmy się zapuszczać daleko w Tatry, więc ruszamy do Jurkowa z celem wejścia na najwyższy szczyt Beskidu Wyspowego - Mogielicę. Ja już tam byłem kilka lat temu, więc trasa jest mi dobrze znana, ale Basia będzie w tym Beskidzie debiutować.

sobota, 23 stycznia 2021

Spacer na Równicę

Beskid Śląski - Równica 884m.n.p.m.

Przy okazji przedświątecznej wizyty w Radlinie postanawiamy jeden dzień uszczknąć na jakieś górki. Plan był taki, by nie zrywać się zbyt wcześnie, nie może to być męczące i na ogół pełen chillout. Plan zacny to i pomysł padł, by jechać w bliski Beskid Śląski i wejść na Równicę. Z myśli trzeba przejść do realizacji. Wstajemy i po godzinnej jeździe o godz. ósmej stajemy na małym parkingu w Ustroniu pod kolejką na Czantorię. Doliny zalane są gęstą mgłą, ale wszelkie prognozy mówiły, że wyżej ma być ładnie.

czwartek, 19 listopada 2020

Pradopodobne zakończenie sezonu


 
Beskid Śląski - Klimczok 1117 m.n.p.m.

 Kolejny dzień listopadowego spontana będzie stał pod znakiem Beskidu Śląskiego. Aneta już zostaje w domu ale wykorzystujemy bliskość Radlina i Beskidu i namawiamy siostrę Basi i jej męża na niedzielny górski spacer. Umawiamy się na 8.30 na parkingu w Bystrej. Podobnie jak wczoraj będzie śliczna słoneczna pogoda i będziemy wędrować kolorowymi szlakami. 

niedziela, 15 listopada 2020

A po nocy przychodzi dzień

 
Tatry - Kasprowy Wierch 1987 m.n.p.m. 

Tytuł taki powstał po tym jak przez beznadziejnie paskudną pogodę odwołaliśmy nasz wyjazd tatrzański w połowie października. Ale jak to śpiewał Tomek Lipiński " Jeszcze będzie przepięknie",  więc wyczekaliśmy przepięknych dni i czwartkowego popołudnia decydujemy na weekend pochodzić po górach, bo pogoda ma być wymarzona: bezchmurne niebo i niewyczuwalny wiatr. Tylko, że kłody pod nogi rzucili nam możnowładcy, wprowadzając zamknięcie ośrodków noclegowych od owego weekendu. Ale od czego ma się przyjaciół. Dzwonimy do Pauliny z Tychów czy ma plany na weekend i czy możemy się wprosić na kimę? Dziwnym trafem okazuje się, że wybiera się z koleżanką w Tatry na jeden dzień więc sprawa jest prosta. 

wtorek, 25 sierpnia 2020

PoRysowana truskawka na Wysokim torcie


 Tatry - Wysoka 2547 m.n.p.m. Rysy 2503 m.n.p.m.
Nasz urlop dobiega końca, przed nami ostatni dzień górskiej przygody - co począć, jak pogoda nie chce się zmienić. Pogodynka mówi, że cały dzień będzie słoneczny, bez kropli deszczu i  ze znikomymi podmuchami wiatru. Poprzedni dzień nie ruszaliśmy się z miejsca i odpoczywaliśmy. Wypadałoby wyjazd zakończyć z przytupem. Czemu więc nie spróbować Rysów i Wysokiej. Startując z parkingu pod Popradzkim Stawem, widzimy że będzie tłoczno.

czwartek, 20 sierpnia 2020

Skuteczna ucieczka przed deszczem

 Góry Choczańskie - Wielki Chocz 1608 m.n.p.m.
Po sobotnim zachmurzonym dniu niedziela miała być ładniejsza, ale tylko w rejonie Małej Fatry. Wysokie góry od rana są w chmurach. Wobec tego wybieramy się na dziewiczy dla nas Wielki Chocz uznawany za najpiękniejszy punkt widokowy na Słowacji. Szczyt nie ma imponującej wysokości, bo tylko 1608 m.n.p.m., ale za to dość strome podejście i niemalże tatrzańskie przewyższenie, bo prawie 1000 metrów różnicy wzniesień.  Ze względu na odległość 100 km do przejechania pod szlak, wybieramy najkrótszy wariant z miejscowości Valaska Dubova. Parkujemy w okolicach początku szlaku, gdzie nie ma ewidentnych zakazów parkowania. Opłacamy postój znanym nam sposobem przez sms i po szybkim śniadaniu ruszamy w nieznane.