Tatry - Siodełkowa Kopa 2062 m.n.p.m.
Po sobotniej
walce z mlekiem premium w Małej Fatrze i pogodą, która postanowiła zrobić sobie
z nas mały żart, nadszedł czas na finał tego wyjazdu. Budzimy się rano na
parkingu w okolicach Szczyrbskiego Plesa. Noc minęła znakomicie. Żadnych
pobudek, żadnego wiercenia się, żadnych niespodziewanych atrakcji. Taka, jaką
noc przed górską wycieczką być powinna. Słońce już od samego rana pracuje na
pełnych obrotach. Wystarczyło wystawić nos za drzwi samochodu, żeby stwierdzić
jedno: To będzie świetny dzień. Po porannym rytuale obejmującym śniadanie, kawę
i wszystkie czynności niezbędne do zamiany człowieka w turystę, ruszamy na
szlak. Początek prowadzi szeroką drogą szutrową będącą fragmentem Tatrzańskiej
Magistrali. To najdłuższy znakowany szlak w całych Tatrach, liczący około 72
kilometry. Łączy wiele tatrzańskich dolin, schronisk i przełęczy, stanowiąc coś
w rodzaju górskiej obwodnicy dla tych, którzy lubią długodystansowe wędrówki. My
jednak mieliśmy dziś nieco skromniejsze ambicje. Przynajmniej kilometrowo. W
doskonałych humorach docieramy do rozdroża u wylotu Doliny Furkotnej. Tutaj
zamieniamy czerwone oznaczenia magistrali na żółty szlak i zaczynamy mozolnie
zdobywać kolejne metry wysokości.
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)



.jpg)
.jpg)