Lofoty - Mannen 400 m.n.p.m.
To był już jedenasty
dzień naszej wyprawy po Norwegii i zarazem przedostatni dzień spędzany na
Lofotach. I zdecydowanie nie zamierzaliśmy spędzić ich bezczynnie. Po kilku
dniach zmiennej pogody w końcu trafiliśmy na poranek, który od pierwszych chwil
wyglądał dokładnie tak, jak wyobrażaliśmy sobie wymarzone lofockie lato: błękitne
niebo, słońce, dobra widoczność. Ani śladu po chmurach, które jeszcze niedawno
skutecznie ukrywały przed nami całe panoramy. Plan był więc prosty. Mannen. A
później przejście jedną z najpiękniejszych tras przybrzeżnych archipelagu
pomiędzy plażami Haukland i Uttakleiv. Już sam początek zapowiadał się
wyjątkowo. Szlak na Mannen rozpoczyna się przy plaży Haukland, ale tym razem
nie zatrzymujemy się długo na podziwianie widoków. Wiedzieliśmy już, że to
miejsce potrafi zachwycić, dlatego skupiliśmy się na tym, co czekało nas wyżej.
A czekała jedna z najciekawszych panoram tej części archipelagu. Zanim jednak
rozpoczęliśmy zdobywanie kolejnych metrów przewyższenia, postanowiliśmy zadbać
o odpowiedni poziom energii. W ruch poszły lody. Siedząc przy plaży
obserwowaliśmy plażowiczów korzystających z pięknej pogody. Niektórzy
spacerowali brzegiem morza, inni rozkładali koce, a najbardziej odważni nawet
moczyli nogi w wodzie. My wiedzieliśmy jedno: na plażę jeszcze wrócimy, ale
dopiero za kilka godzin– najpierw góra. Podejście
na Mannen należy do tych szlaków, które od pierwszych minut nagradzają wysiłek
coraz lepszymi widokami. Ścieżka prowadzi przez zielone łąki i łagodnie nabiera
wysokości, stopniowo odsłaniając coraz szerszą panoramę okolicy. Dodatkową
atrakcją były wszechobecne owce. Na Lofotach można odnieść wrażenie, że jest ich
niemal tyle samo co turystów – mają nawet swoje znaki drogowe. Pojawiały się
niespodziewanie zza skał, zza pagórków i zza zakrętów ścieżki, czasami
skutecznie podnosząc poziom adrenaliny. Zwłaszcza gdy człowiek był przekonany,
że w pobliżu nikogo nie ma. Im wyżej wchodziliśmy, tym bardziej krajobraz
nabierał charakterystycznego lofockiego wyglądu. Zielone zbocza ustępowały miejsca
skalnym formacjom, a przed nami coraz wyraźniej rysowały się poszarpane szczyty
otaczające wybrzeże. W dole połyskiwały zatoki, a morze mieniło się wszystkimi
odcieniami błękitu.
Mannen, choć nie należy do najwyższych szczytów archipelagu, oferuje jedną z najpiękniejszych panoram w tej części Lofotów. I szybko przekonaliśmy się, że opinie te nie są przesadzone. Na szczycie spędziliśmy dobrą godzinę. Bez pośpiechu, bez patrzenia na zegarki. Przed nami rozciągała się idealnie półksiężycowata zatoka Haukland, wypełniona jasnym piaskiem i wodą o kolorze, którego trudno spodziewać się tak daleko na północy. Z tej perspektywy plaża wyglądała niemal nierealnie. Tyle że wszystko było prawdziwe.
Po odpoczynku rozpoczęliśmy zejście, ale nie wracaliśmy najkrótszą drogą. Naszym kolejnym celem była plaża Uttakleiv. To właśnie pomiędzy tymi dwoma plażami prowadzi jeden z najbardziej malowniczych szlaków przybrzeżnych w całej Norwegii. Ścieżka biegnie wzdłuż zboczy opadających ku morzu, oferując nieustannie zmieniające się widoki na ocean i otaczające góry. Z jednej strony bezkres Morza Norweskiego, z drugiej – zielone i skaliste szczyty wyrastające niemal pionowo z wybrzeża. To jeden z tych szlaków, gdzie człowiek równie często patrzy pod nogi, co za siebie. Bo co chwilę pojawia się kolejny widok wart zatrzymania. Jeszcze podczas zejścia z Mannena, zanim dotarliśmy do plaży Uttakleiv, znaleźliśmy idealne miejsce na mały postój. Usiedliśmy przy drewnianym stole z widokiem na otaczające nas góry, rozłożyliśmy słodkie przekąski, pojawiła się również świeżo zaparzona kawa. Idealny powód na wyciągnięcie naszych wyprawowych kubków. I jak zwykle okazało się, że kawa pita w górach smakuje znacznie lepiej niż ta sama kawa wypita gdziekolwiek indziej. Może to kwestia widoków, może powietrza, a może po prostu zmęczonych nóg. Tak czy inaczej, smakowała wybornie.
Do miejsca, z którego rozpoczynaliśmy wędrówkę, wróciliśmy dopiero wtedy, gdy słońce zaczynało chować się za otaczające góry. Oczywiście na Lofotach nie oznaczało to jeszcze końca dnia. Raczej przejście do jego bardziej złotej wersji. I właśnie wtedy wydarzyło się coś, czego część z nas nawet nie brała pod uwagę. Ja i Ania postanowiliśmy uczcić udany dzień kąpielą w morzu. Temperatura wody wynosiła dosłownie pięć stopni. Dla obserwatorów stojących bezpiecznie na brzegu wyglądało to bardziej jak eksperyment naukowy niż rekreacja – oni pewnie są przyzwyczajeni. Ale trzeba przyznać, że oboje wykazaliśmy się godną podziwu odpornością na zimno – a może chwilowym brakiem rozsądku. Do dziś trudno jednoznacznie rozstrzygnąć tę kwestię. Barbórka dzielnie filmowała te chwile, czekając z dobre 10 minut na akt odwagi i mocząc nogi w tej lodówce.
To był długi dzień, intensywny, pełen widoków, które jeszcze długo miały wracać w naszych wspomnieniach. Wieczorem, gdy kładliśmy się spać, po raz pierwszy naprawdę dotarło do nas, że lofocka przygoda powoli dobiega końca. Przed nami była jeszcze droga powrotna. Ale najpiękniejszy rozdział tej podróży właśnie zbliżał się do ostatniej strony.
Mannen, choć nie należy do najwyższych szczytów archipelagu, oferuje jedną z najpiękniejszych panoram w tej części Lofotów. I szybko przekonaliśmy się, że opinie te nie są przesadzone. Na szczycie spędziliśmy dobrą godzinę. Bez pośpiechu, bez patrzenia na zegarki. Przed nami rozciągała się idealnie półksiężycowata zatoka Haukland, wypełniona jasnym piaskiem i wodą o kolorze, którego trudno spodziewać się tak daleko na północy. Z tej perspektywy plaża wyglądała niemal nierealnie. Tyle że wszystko było prawdziwe.
Po odpoczynku rozpoczęliśmy zejście, ale nie wracaliśmy najkrótszą drogą. Naszym kolejnym celem była plaża Uttakleiv. To właśnie pomiędzy tymi dwoma plażami prowadzi jeden z najbardziej malowniczych szlaków przybrzeżnych w całej Norwegii. Ścieżka biegnie wzdłuż zboczy opadających ku morzu, oferując nieustannie zmieniające się widoki na ocean i otaczające góry. Z jednej strony bezkres Morza Norweskiego, z drugiej – zielone i skaliste szczyty wyrastające niemal pionowo z wybrzeża. To jeden z tych szlaków, gdzie człowiek równie często patrzy pod nogi, co za siebie. Bo co chwilę pojawia się kolejny widok wart zatrzymania. Jeszcze podczas zejścia z Mannena, zanim dotarliśmy do plaży Uttakleiv, znaleźliśmy idealne miejsce na mały postój. Usiedliśmy przy drewnianym stole z widokiem na otaczające nas góry, rozłożyliśmy słodkie przekąski, pojawiła się również świeżo zaparzona kawa. Idealny powód na wyciągnięcie naszych wyprawowych kubków. I jak zwykle okazało się, że kawa pita w górach smakuje znacznie lepiej niż ta sama kawa wypita gdziekolwiek indziej. Może to kwestia widoków, może powietrza, a może po prostu zmęczonych nóg. Tak czy inaczej, smakowała wybornie.
Do miejsca, z którego rozpoczynaliśmy wędrówkę, wróciliśmy dopiero wtedy, gdy słońce zaczynało chować się za otaczające góry. Oczywiście na Lofotach nie oznaczało to jeszcze końca dnia. Raczej przejście do jego bardziej złotej wersji. I właśnie wtedy wydarzyło się coś, czego część z nas nawet nie brała pod uwagę. Ja i Ania postanowiliśmy uczcić udany dzień kąpielą w morzu. Temperatura wody wynosiła dosłownie pięć stopni. Dla obserwatorów stojących bezpiecznie na brzegu wyglądało to bardziej jak eksperyment naukowy niż rekreacja – oni pewnie są przyzwyczajeni. Ale trzeba przyznać, że oboje wykazaliśmy się godną podziwu odpornością na zimno – a może chwilowym brakiem rozsądku. Do dziś trudno jednoznacznie rozstrzygnąć tę kwestię. Barbórka dzielnie filmowała te chwile, czekając z dobre 10 minut na akt odwagi i mocząc nogi w tej lodówce.
To był długi dzień, intensywny, pełen widoków, które jeszcze długo miały wracać w naszych wspomnieniach. Wieczorem, gdy kładliśmy się spać, po raz pierwszy naprawdę dotarło do nas, że lofocka przygoda powoli dobiega końca. Przed nami była jeszcze droga powrotna. Ale najpiękniejszy rozdział tej podróży właśnie zbliżał się do ostatniej strony.
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Napisz nam proszę co o tym sądzisz :)