Pokazywanie postów oznaczonych etykietą beskidy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą beskidy. Pokaż wszystkie posty

środa, 31 grudnia 2025

Czeskie impresje

 

Beskid Śląsko Morawski -  Radhošť 1129 m.n.p.m.

Świąteczna śląska tradycja głosi, że jeden górski dzień musi być. Święta w Radlinie zawsze rezonują z górami. A że do Czech mamy za darmo… (no prawie – na wodę niestety nadal nie jeździmy) wybór pada na Beskid Śląsko-Morawski. I ze wstydem przyznajemy, że choć ze Śląska zawsze blisko, to jakoś nie było nam nigdy po drodze. Ale dziś to się zmieni. Ahoj przygodo! Od świątecznego stołu odchodzimy w drugi dzień świąt o 8 rano, żeby krótko po 10-tej zwarci i gotowi ruszyć na szlak. Pozostawiamy auto na parkingu w Trojanovicach (koszt – ok. 30 zł) i zaczynamy bardzo fajne podejście zielonym szlakiem w kierunku szczytu Radhošť. Szybko zdobywamy wysokość, aura iście bajkowa – jak śpiewał klasyk: „oprócz błękitnego nieba nic mi dzisiaj nie potrzeba”.

piątek, 21 lutego 2025

Czy Wielka Racza nas uraczy?

  

Beskid Żywiecki - Wielka Racza

Drugi dzień beskidzkiej przygody. Pogoda jest wręcz idealna – rześkie, zimowe powietrze, delikatne promienie słońca i brak wiatru. Z takim nastawieniem ruszamy w stronę schroniska na Przegibku, które jest naszym pierwszym celem na trasie. Podejście nie sprawia większych trudności, a po 1,5 godziny spokojnego marszu docieramy do schroniska na Przegibku. Nie mamy dziś presji czasowej – nocleg czeka na nas w schronisku na Wielkiej Raczy, więc możemy pozwolić sobie na dłuższy przystanek. Kawa w takich okolicznościach przyrody to zawsze dobry pomysł, a do tego jesteśmy zaskoczeni małą liczbą ludzi w schronisku. Trafia się jedynie jakiś przypadkowy gość typu „szybko chodzę, bo jestem super i w ogóle to gdzie ja to nie byłem”.

Śladami beskidzkich hal

 


Hala Boracza, Redykalna, Bieguńska, Bacmańska, Lipowska, Rysianka

Początek lutego, zimowy poranek w Żabnicy Skałce. Powietrze jest rześkie, ale pogoda zapowiada się obiecująco na bliskie i dalekie obserwacje. Zaczynamy naszą wędrówkę w górę, kierując swoje pierwsze kroki na Halę Boraczą. Po godzinie marszu docieramy do schroniska i robimy przystanek na jeszcze gorącą jagodziankę. Pierwszy lot dronem to zwiastun dobrych widoków w kierunku Tatr i Małej Fatry.

poniedziałek, 18 listopada 2024

Malowniczy Bereśnik i jego bacówka

 


Bereśnik 843 m.n.p.m.
Po intensywnych i pięknych dniach na Wysokim Wierchu oraz Eliaszówce, trzeci i ostatni dzień naszego listopadowego wędrowania po górach spędziliśmy na szlaku prowadzącym na Bereśnik. Tym razem nasza wędrówka rozpoczęła się w Szczawnicy, a już od rana doliny witały nas słońcem. Chociaż przejrzystość powietrza nie była tak doskonała jak w poprzednich dniach, krajobrazy nadal robiły ogromne wrażenie. Szlak prowadził nas łagodnie pod górę, mijaliśmy niewielkie polany i leśne ścieżki. Bereśnik, choć na szczycie zarośnięty drzewami, oferował spektakularne widoki z okolicznych polan. Panorama Tatr i otaczających je dolin, mimo lekkiej mgiełki, wciąż zapierała dech w piersiach. Listopadowe słońce dodawało złocistego blasku krajobrazom, a delikatny wietrzyk przypominał, że zima już tuż-tuż.

Eliaszówka i wieża (nie)widokowa

 


Eliaszówka 1023 m.n.p.m.
Po udanym pierwszym dniu na Wysokim Wierchu, drugi dzień listopadowej przygody spędziliśmy w Beskidzie Sądeckim, kierując się na Eliaszówkę. Naszą trasę rozpoczęliśmy w rezerwacie Biała Woda w Jaworkach. Poranek był podobny do poprzedniego – rześki i mglisty w dolinach, ale z obietnicą słońca powyżej chmur. Podejście na Przełęcz Rozdziele było łagodne, a po drodze mijaliśmy spokojne lasy i polany skąpane w jesiennych barwach. Mgła w dolinie dodawała magicznego uroku, a gdy dotarliśmy ponad jej poziom, ujrzeliśmy znów to niesamowite morze chmur, które w zestawieniu z błękitnym niebem tworzyło niezapomniany widok.

wtorek, 12 marca 2024

Niejałowe 1111 m n.p.m.

 

Beskidy - Jałowiec 1111 m.n.p.m.

Drugi weekend marca postanawiamy spędzić niejałowo i w doborowym towarzystwie Marka. Kraków to nasze miejsce przesiadkowe. Wybieramy się na Jałowiec – szczyt Pasma Przedbabiogórskiego, oferujący ładne widoki na pasmo Policy, Babią Górę czy Mędralową. Skoro świt ruszamy do Zawoi Wełczy. To nasz punkt startu. Kraków oferuje mgłę smogową, ale jak tylko się z niej wydostajemy, coraz szersze kręgi zatacza niebieskie niebo. Pogoda ma być dziś w punkt! Po śniadaniu i „żabkowej” kawie ruszamy niebieskim szlakiem. Wspinamy się leśną drogą. Idzie nam się bardzo dobrze, co rusz pojawiają się pierwsze widoki na masyw Babiej Góry, a przed rozwidleniem także na Policę. Wiosna miesza się jeszcze z zimą, co daje uroku i sprawia nam ogromną radość.

sobota, 30 grudnia 2023

Czupel na świąteczny rozruch


 Beskid Mały - Czupel 930 m.n.p.m.

Odwiedziny śląskich ziem podczas Świąt zobowiązują nas zawsze do złapania chociaż jednego dnia w bliskich górach. W drugi dzień grudniowych świąt pada na Czupel, do którego zawsze było jakoś nie po drodze. Tradycyjnie zestaw rodzinny obejmuje sztuk 4 (my i siostra Barbórki z mężem). I chociaż szału pogodowego nie ma – to jednak temperatura jak na zimę jest bardzo sprzyjająca. Nasz spacer postanawiamy rozpocząć z Przełęczy Przegibek – szlakiem niebieskim stopniowo osiągamy wysokość. Niżej jest iście jesiennie. Zastanawiamy się czy to ocieplenie pozostawi jakiś ślady śniegu. Dochodzimy do pierwszego szczytu – Magurki, czas na pierwszą sesję foto. Zachodzimy do schroniska na Magurce Wilkowickiej na kawkę i świąteczne resztki. Kręci się parę osób, ale miło, że nie ma tłumów. Ruszamy dalej – Czupel czeka na nas. Pojawia się nawet śnieg i przebłyski słońca na niebie. Humory dopisują – a jakże, w końcu towarzystwo pierwsza klasa. Jeszcze tylko sesja z jednym ze szczytów Korony Gór. I czas na odwrót – podążamy tym samym szlakiem w dół. U Królowej, czyli  śląskiej mamy zamawiamy śląski obiad – miła nagroda na koniec tego dnia.

czwartek, 21 września 2023

Beskidy, kobiety, wino – nie ma nudy

 
Beskid Żywiecki

To już taka świecka niepisana tradycja, że w długi weekend listopadowy pogoda w górach pozwala na szukanie uniesień – Barbórka takiej szansy nie może przegapić. A skoro o tradycji mowa, to doskonała okazja na powtórkę z rozrywki i tzw. babski wyjazd z cyklu spotkanie po latach. Wyprawa w Beskidy czas start. Uczestniczki są 4, a w porywach nawet 5. Od strony organizacyjnej jesteśmy niezwykle sprawne – na miejsce noclegu wybieramy Węgierską Górkę – a konkretnie miejscowość o arcy trudnej nazwie Cisiec. Nasze kochane siostry Szumi docierają na miejsce samochodem dzień wcześniej, zapewniając całej grupie bogate menu na cały nasz pobyt. Ja i Meg docieramy następnego dnia, korzystając z usług pkp – o dziwo nawet bez większych trudności. Mimo że w tym składzie widziałyśmy się 5 lat temu – nie czujemy upływu czasu, a wręcz nadal krąży ten „vajb” – jak to mówi dzisiejsza młodzież. Zapowiada się energetyczny czas.

czwartek, 2 marca 2023

Prędko na Mogielicę


Beskid Wyspowy - Mogielica 1170 m.n.p.m.

Po powrocie do domu rozmyślamy nad planem na następny dzień. Wybieramy opcję z Mogielicą. Tym razem nie będzie to standardowa wersja z Jurkowa, lecz najkrótsza opcja z Przełęczy Rydza-Śmigłego. Ok. 9 startujemy z darmowego i dużego (!!!) parkingu i zmierzamy ku najwyższemu szczytowi w paśmie Beskidu Wyspowego. Początkowo szlak ma lekkie nachylenie i mozolnie nabieramy wysokości. Odziwo już z parkingu widać wieżę widokową. Nie powinno nas to dziwić, gdyż szlak ma ok. 3.5 km.

Babia pół na pół


Beskid Żywiecki - Babia Góra 1725 m.n.p.m.
W tym roku pierwszy długi weekend przypadł bardzo szybko, bo już na święto Trzech Króli. Postanawiamy, że w tym czasie odwiedzimy Marka w Krakowie i przy nadarzającej się okazji pojedziemy w jakieś nieodległe góry, a wybór nie jest mały.  Przy okazji wyciągniemy Marka na tak nielubiany przez niego zimowy trekking. W piątek popołudniu podejmujemy decyzję o planie na następny dzień. Wybór pada na Królową Beskidów - Babią Górę. Wieczorem pakujemy plecaki nie zapominając o zimowym sprzęcie w postaci raków i raczków. W sobotę budzik dzwoni "w środku nocy"  o 5.15, termosy z gorącą herbatą gotowe, ruszamy do Zawoi. Na miejsce docieramy około godziny 7.30.

niedziela, 18 grudnia 2022

No to Si(u)p

Szypska Fatra - Sip 1169 m.n.p.m.
Beskid Śląski - Klimczok 1117 m.n.p.m.
W długie majówkowe weekendy zazwyczaj stronimy od gór ze względu na tłumy. Nie jestem jeszcze w pełni sił ze względu na kręgosłup, więc odpuszczam górskie wędrówki. Tym razem Basia reprezentuje nas w górach, a ja w tym czasie mam towarzystwo brata. Basia postanawia odetchnąć w towarzystwie Pauliny na Śląsku, ale z opcją górską w większym gronie. Opis Basi poniżej. Wybór pada na mało znany szczyt po słowackiej stronie o nazwie SIP. Należy on do tzw. Szypskiej Fatry, usadowił się pomiędzy obiema Fatrami i Górami Choczańskimi. Do 1978 roku szczyt ten był zaliczany do gór Choczańskich. Jednak obecnie kwalifikuje się do Wielkiej Fatry, tzw. Szypskiej. Ale żeby nie było tak nudno, otula go Park Narodowy Małej Fatry, od której oddziela go rzeka Orawa. Czyli istny galimatias geomorfologiczny. SIP oznacza cierń lub kolec i coś w tym jest – w miejscowości Kralovany widać jego spiczastą sylwetkę.

poniedziałek, 20 września 2021

Krawcowe leniuchowanie


Beskid Żywiecki - Krawców Wierch 1071 m.n.p.m.

Któregoś sierpniowego dnia postanowiliśmy odwiedzić rodziców i przy okazji wybrać się w góry. Oczywiście na takie jednodniowe górołażenie nie mogliśmy sobie wymyślić jakiejś wyrypy, więc padł pomysł na naleśniki w bacówce pod Krawców Wierchem. Nie będzie to długa wycieczka, więc z Radlina w towarzystwie Pauliny wyjeżdżamy o ludzkiej porze tzn. 7:00. Dojeżdżamy do Glinki, szybka przebierka i sru do góry.

wtorek, 13 kwietnia 2021

Spalanie świątecznych mazurków


 

Beskid Żywiecki - Wielka Rycerzowa 1226 m.n.p.m.

Kolejne święta za nami. W tym roku spędzamy je na Śląsku. Jednak, aby nie siedzieć całe trzy dni za stołem postanawiamy ruszyć tyłki w Poniedziałek Wielkanocny i spalić zjedzone mazurki w górach. Wybór pada na szczyt, na którym - jak głosi legenda - nie był nikt z naszej czwórki (Barbórka pewnie była – ale ona nigdy nie pamięta), czyli Wielka Rycerzowa. Do mnie i Barbórki dołącza jeszcze jej siostra Kasia z mężem Sławkiem, oraz Paulina, Dawid i Przemysław, który nie lubi jak mówi się do niego per. Przemek (szanujemy).

niedziela, 28 marca 2021

Wyspy w dobie korony

Beskid Wyspowy - Mogielica 1170 m.n.p.m., Ćwilin 1072 m.n.p.m. 

Długo wyczekiwany weekend górski staje się faktem. Pierwszy możliwy termin okazał się pogodową porażką, więc odpuściliśmy sobie i poczekaliśmy na kolejną pierwszą zmianę. Czas ten szybko zleciał i postanowiliśmy, że wyjedziemy bez względu na prognozy - najwyżej poszlajamy się po Krakowie, gdzie nocowaliśmy u brata. Nie chcieliśmy się zapuszczać daleko w Tatry, więc ruszamy do Jurkowa z celem wejścia na najwyższy szczyt Beskidu Wyspowego - Mogielicę. Ja już tam byłem kilka lat temu, więc trasa jest mi dobrze znana, ale Basia będzie w tym Beskidzie debiutować.

sobota, 23 stycznia 2021

Spacer na Równicę

Beskid Śląski - Równica 884m.n.p.m.

Przy okazji przedświątecznej wizyty w Radlinie postanawiamy jeden dzień uszczknąć na jakieś górki. Plan był taki, by nie zrywać się zbyt wcześnie, nie może to być męczące i na ogół pełen chillout. Plan zacny to i pomysł padł, by jechać w bliski Beskid Śląski i wejść na Równicę. Z myśli trzeba przejść do realizacji. Wstajemy i po godzinnej jeździe o godz. ósmej stajemy na małym parkingu w Ustroniu pod kolejką na Czantorię. Doliny zalane są gęstą mgłą, ale wszelkie prognozy mówiły, że wyżej ma być ładnie.

czwartek, 19 listopada 2020

Pradopodobne zakończenie sezonu


 
Beskid Śląski - Klimczok 1117 m.n.p.m.

 Kolejny dzień listopadowego spontana będzie stał pod znakiem Beskidu Śląskiego. Aneta już zostaje w domu ale wykorzystujemy bliskość Radlina i Beskidu i namawiamy siostrę Basi i jej męża na niedzielny górski spacer. Umawiamy się na 8.30 na parkingu w Bystrej. Podobnie jak wczoraj będzie śliczna słoneczna pogoda i będziemy wędrować kolorowymi szlakami. 

poniedziałek, 13 lipca 2020

Soszów i Stożek - Dość!

Beskid Śląski Stożek Wielki 978 m.n.p.m.
Będzie to krótka opowieść o tym jak czwórka młodzieńców wybrała się na pierwszy w tym roku spacer po górach. Po powrocie z Azorów wraz z Lucy, kombinowaliśmy nad jakąś górską przygodą. Wymyśliliśmy majówkową pętlę sądecko/pienińską z dwoma noclegami pod Przehybą i Durbaszką. Niestety sytuacją z koroną zweryfikowała nasze plany. Strasznie nas nosiło, więc narodził się zastępczy plan. Jedziemy do siostry Basi na noclegi i pierwszego dnia kołujemy prawie 60 km na rowerach, aby się rozruszać przed dniem następnym. Nazajutrz jedziemy w Beskid Śląski ku Stożkowi. 

czwartek, 17 maja 2018

W Sądeckim mgliście




Beskid Sądecki - Radziejowa 1262 m.n.p.m.

Drugiego dnia już tak pięknie nie było. Ciężkie niskie chmury wisiały nad górami. Plan był ambitny - Radziejowa miała się nam oprzeć z hukiem i pięknymi widokami. Z burzowymi prognozami ruszamy ponownie z Jaworek.

sobota, 27 stycznia 2018

Noworoczny rozruch w Żywieckim

Beskid Żywiecki - Wielka Racza 1236 m.n.p.m.

W połowie grudnia otrzymaliśmy forumowe zaproszenie na noworoczny górski rozruch w Beskidzie Żywieckim. plan zakładał dwa obozy (noclegi) w schroniskach na Przegibku i drugi na Skalance oraz przejście czerwonym szlakiem po fragmencie worka raczańskiego. Uzbierała się dosyć duża bo trzydziestoosobowa grupa. Nam jako, że nie chciało się wędrować "po ćmok" wyruszyliśmy z Warszawy wcześnie rano i po drodze zgarniamy koleżankę z Tychów. Ok 14 z "Ahoj przygodo" na ustach zaczynamy nasz marsz.

czwartek, 30 listopada 2017

Śląsko-beskidzki klasyk, czyli Szyndzielnia i Klimczok



Beskid Śląski - Klimczok 1117 m.n.p.m.

Nic nie zapowiadało, że to będzie taki udany dzień… zaczęło się od deszczu, mgieł i szarości. O 9 rano ruszamy z Bystrej w kierunku Szyndzielni przez Kozią Górę. Pogoda nie nastraja pozytywnie, za to liczne towarzystwo już tak! Szlak jest obiecujący, po drodze co najmniej kilka schronisk – więc przynajmniej zaliczę wszystkie szarlotki.