poniedziałek, 21 maja 2018

Pieniński klasyk na do widzenia


 Pieniny - Sokolica i Trzy Korony

Ostatniego dnia tak jak wspominałem w poprzednim poście pogoda miała być wspaniała. Miała i taka była. Trzeba w takim razie przejść pienińskim klasykiem, czyli Sokolica i Trzy Korony. Po spakowaniu całego swojego dobytku wsiadamy w nasz wehikuł i szukamy parkingu w Krościenku. Inkasują od nas 10 zł a my ruszamy ku przygodzie. Wybieramy wariant z pierwszeństwem Sokolicy. Zielonym szlakiem przez Burzanę. Tutaj pierwsze zaskoczenie. Coś szybko nam poszedł ten odcinek. Idziemy dalej i wybieramy opcję łagodną poniżej Czerteża. Ale zachodzę w głowę co w Pieninach znaczy szlak eksponowany jak to było napisane na tabliczce. Ale sprawdzę to w drodze powrotnej.

piątek, 18 maja 2018

Pienińskie zameczki


Kolejnego dnia, gdy się przebudziliśmy zmieniliśmy plany co do celu wycieczki. Ze względu na złe prognozy a bardzo dobre na następny dzień, robimy „szacher-macher” i jedziemy zwiedzać okoliczne zamki. Pierwszy pada ten w Czorsztynie. A raczej już ruiny gotyckiego zamku z XIV wieku. Po opłaceniu biletu wstępu parking mamy w gratisie. Zbyt dużo nie ma o nim co pisać więc może trochę historii.

czwartek, 17 maja 2018

W Sądeckim mgliście




Beskid Sądecki - Radziejowa 1262 m.n.p.m.

Drugiego dnia już tak pięknie nie było. Ciężkie niskie chmury wisiały nad górami. Plan był ambitny - Radziejowa miała się nam oprzeć z hukiem i pięknymi widokami. Z burzowymi prognozami ruszamy ponownie z Jaworek.

Jedna z niższych Wysokich w Polsce

 Pieniny - Wysoka 1050 m.n.p.m.

Tegoroczny weekend majowy – a był naprawdę długi, deszczowa aura oszczędziła. Ale jak to u mnie już jakiś czas bywa obowiązki służbowe uniemożliwiły, aby z niego skorzystać. Może to i lepiej, bo plątanie się w „dzikich” tłumach do przyjemnych nie należy. Nasz spryt nie zawiódł i mogliśmy się nacieszyć dziesięcioma dniami wolnymi zaraz po owym narodowym wolnym weekendzie. Trzeba by gdzieś się w góry wybrać choć na parę dni. Po dłuższym zastanowieniu wybieramy niskie choć urocze Pieniny. Prognozy dupy nie urywały, ale nie można było na nie narzekać. Po odwiedzinach w rodzinnym domu Barbórki w poniedziałkowe słoneczne przedpołudnie startujemy z Jaworek. Cel raczej wiadomy, ale dla tych co się nie znają napiszę, że idziemy na najwyższą górę w Pieninach – Wysoką.

wtorek, 6 marca 2018

Spontaniczne Tatry

Tatry - Kozi Wierch 

Kiedyś zamarzyło mi się, aby każdego roku zdobyć zimą jakiś tatrzański szczyt. Dla jasności nie mam jakoś sztywno sprecyzowanych widełek czasowych odnośnie zimy. Wystarczy, że sporo śniegu leży i zima zaliczona haha. Takim oto sposobem padł: Kasprowy Wierch, Ornak, Rakoń, Wołowiec, Świnica, Kościelec i tej zimy miał być Kozi Wierch. Przypadek chciał, abym wolne dostał od piątku do poniedziałku pierwszego marcowego weekendu. Oczywiście o tym poniedziałku dowiaduję się późnym popołudniem w piątek. Tak z „głupa” sprawdzam prognozy na weekend i szok! Ma być żyleta! Praktycznie bezwietrznie i bezchmurnie a siarczyste mrozy już ustąpiły. Takie okno pogodowe nie zdarza się często. Przypadek zamienia się w szczęście i postanawiam, że jadę. Bo jak nie teraz to kiedy? Wykorzystując PKP i brata w Krakowie, który uraczył mnie „glebą” w  niedzielę rano jestem w Zakopanym.

sobota, 27 stycznia 2018

Noworoczny rozruch w Żywieckim

Beskid Żywiecki - Wielka Racza 1236 m.n.p.m.

W połowie grudnia otrzymaliśmy forumowe zaproszenie na noworoczny górski rozruch w Beskidzie Żywieckim. plan zakładał dwa obozy (noclegi) w schroniskach na Przegibku i drugi na Skalance oraz przejście czerwonym szlakiem po fragmencie worka raczańskiego. Uzbierała się dosyć duża bo trzydziestoosobowa grupa. Nam jako, że nie chciało się wędrować "po ćmok" wyruszyliśmy z Warszawy wcześnie rano i po drodze zgarniamy koleżankę z Tychów. Ok 14 z "Ahoj przygodo" na ustach zaczynamy nasz marsz.

środa, 13 grudnia 2017

Nosal z bonusem

Tatry - Nosal i Morskie Oko

Postanawiamy przedłużyć sobie ten weekend jeszcze o Tatry, w które docieramy około południa. Na chodzenie pozostają w zasadzie 3 godziny, do tego czujemy już na plecach pierwsze oddechy zapowiadanego halnego – wybór jest prosty: idziemy z Kuźnic na Nosal.