niedziela, 2 czerwca 2019

Zamki i inne atrakcje






Drugiego dnia pogoda nie dopisała. Od samego rana padał rzęsisty dzień. W planie była Szrenica, ale należało je zmienić. Pojechaliśmy do Suchej zwiedzać Zamek Czocha. Zamek powstał jako warownia graniczna na pograniczu śląsko-łużyckim w połowie XIII wieku. Przez lata swojej świetności kilkakrotnie zmieniał swoich właścicieli. Najdłużej zamkiem władał łużycki ród von Nostitz.

środa, 29 maja 2019

Karkonoski test


Karkonosze - Śnieżka 1602 m.n.p.m.
Kiedy w lutym zmieniałem pracę i wtedy już miałem mieć wszystkie weekendy wolne, sądziłem że będziemy częściej wyjeżdżać w góry. Niestety los chciał, że po sylwestrowym wyjeździe złapała mnie kontuzja kręgosłupa, która uziemiła mnie na pewien okres aktywności górskiej. Leczenie, rehabilitacja itp. Stąd te nasze lekkie wyjazdy na Mazury czy do Anglii. No ale okres posuchy minął i trzeba się sprawdzić czy wszystko ok. w jakiś lekkich górach. Pomysł padł na Karkonosze. Basia była tam już wiele razy, moja stopa stanęła tylko raz ale jak. W huraganowym wietrze w dniu urodzin szczytowałem na Śnieżce. Cóż był to za wyjazd. Do naszej dwójki dołączają jeszcze Kasia i Sławek.

niedziela, 7 kwietnia 2019

City break w kraju Harrego Pottera i Alicji z Krainy Czarów


 Anglia - Oxford, Londyn

Nie mamy ostatnio okazji pobyć w górach z różnych przyczyn, ale to nie oznacza, żeby siedzieć w domu. Wpadamy na pomysł odwiedzenia Oxfordu i Londynu – wszystko w ekspresowym tempie, ale to musi się udać, wystarczy tylko dobrze wszystko zaplanować. Bilety w dobrej cenie upolowane – lecimy! Londyn od Warszawy dzielą zaledwie 2 godziny lotu, już o 6 startujemy, by chwilę po 8 usłyszeć brytyjski akcent na płycie lotniska w Luton. Stamtąd kierujemy się autokarem National Express do Oxfordu, naszego miejsca noclegowego. I już po 10 jesteśmy w centrum hrabstwa Oxfordshire położonym w południowej części Anglii nad Tamizą.

niedziela, 31 marca 2019

Wróćmy nad jeziora -weekend w krainie Wielkich Jezior Mazurskich


 Mikołajki i Giżycko
Kto by pomyślał, że zamienimy górskie wzniesienia na nizinne krajobrazy. Cóż, czasami nie ma wyjścia i trzeba dopasować się do zastanych możliwości. W pewien marcowy weekend (9-11) postanawiamy ruszyć na podbój krainy Wielkich Jezior Mazurskich. Nucąc z tyłu głowy piosenkę Czerwonych Gitar – „Wróćmy nad jeziora” – obieramy kierunek – Mikołajki. Plany mamy ambitne, ale jak zwykle pierwsze skrzypce gra pogoda, która tym razem sprzyja bogaczom, bo my doświadczamy iście chłodnej i deszczowej aury.

środa, 9 stycznia 2019

Rok kończymy na Rusinowej

 Tatry - Rusinowa Polana 1223 m.n.p.m.

Trzeci już ostatni dzień 2018 roku przywitał nas obfitymi opadami śniegu. Pozostaje nam wybrać opcję z Gęsią Szyją. Jedziemy na jeszcze pusty parking w Wierchporońcu śliskimi drogami. Płacimy należną daninę i po czterdziestu minutach stajemy na wietrznej i białej Rusinowej Polanie.

wtorek, 8 stycznia 2019

Zimowa "piątka"

Tatry - Dolina Pięciu Stawów Polskich 1651 m.n.p.m.

Drugiego dnia większość naszego tłumu startuje do Tatrzańskiej Łomicy by wdrapać się (dosłownie) nad Skalnate Pleso i przejść się kawałek Magistralą Tatrzańską. My jak zwykle mamy swój plan i chcę Barbórce pokazać Dolinę Pięciu Stawów w zimowej szacie.

poniedziałek, 7 stycznia 2019

Mgliście z wizyta u Grzesia

 Tatry - Grześ 1653 m.n.p.m.

Po raz pierwszy od kilku lat sylwester od kilku lat już kilka miesięcy wcześniej okazał się być wolnym od pracy, więc po zaproszeniu będziemy go spędzać w górach. I to nie byle jakich górach. Będą to Tatry. Zebrała się duża ok. 30-to osobowa grupa. W głowie rodzą się kolejne pomysły, gdzie by się wybrać. Miejscem naszego zakwaterowania będzie „koniec świata” czyli mała miejscowość w okolicach Jurgowa. Po świątecznym rodzinnym maratonie ruszamy ze Śląska ku tatrzańskim szczytom.

poniedziałek, 3 grudnia 2018

Gorce, czyli Turbacz do trzech razy sztuka

Gorce - Turbacz 1310 m.n.p.m.

Zbliża się Święto Niepodległości, okrągła rocznica, wypadałoby to jakoś uczcić. Nie mając żadnych sprecyzowanych planów, dostaję propozycję przemierzenia Gorców Głównym Szlakiem Beskidzkim w babskim gronie. Cieszę się tym bardziej, że do tej pory byłam na Turbaczu dwukrotnie i nie miałam okazji zobaczyć Tatr ze schroniska, więc liczę, że do trzech razy sztuka!
Czy cztery dziewczyny są w stanie ze sobą wytrzymać przez weekend? Jasne, że tak! Szczególnie, jeżeli są lekko szalone i pełne wigoru! Nie ma chwili do stracenia, więc już w piątek (9.11) ruszam do pracy z plecakiem z nadzieją, że czas w niej szybko zleci, a potem wystarczy wsiąść do pociągu.... ale nie byle jakiego, tylko tego do Krakowa. Spotykam resztę ekipy na Centralnym i w świetnych nastrojach wsiadamy do maszyny.

niedziela, 9 września 2018

Widokowo na Osterwie

Tatry - Osterwa 1980 m.n.p.m.

Zanim położyliśmy się spać dnia wcześniejszego pytam:
- Byłaś już na Osterwie?
- Nie nie byłam tam. A daleko jest bo trochę się zmęczyliśmy prawda?
- (jak ja umiem czytać w jej myślach) Będzie to super dzień odpoczynkowy a zobaczysz, że widoki prima sort
- Super! Ufam Ci więc wodzu prowadź!
Dzięki temu mogliśmy pospać jakąś godzinę dłużej niż wczoraj.

poniedziałek, 3 września 2018

Więcej was nie było?

 Tatry - Czerwona Ławka 2352 m.n.p.m.

Drugiego dnia wstaliśmy dosyć wcześnie bo już o 5.30 Niby wcześnie rano, ale 9 godz snu wystarczyło, aby zregenerować siły. Plan był prosty: przechodzimy przez Czerwoną Ławkę z jednej doliny do drugiej. W tym przypadku też już wędrowałem tą trasą. W Starym smokowcu jesteśmy coś ok. 7 rano patrzymy a pierwsza kolejka na Hrebeniok odjeżdża o 7.30. Szybkie kalkulacje w głowie i wychodzi, że czekając na nią zaoszczędzimy trochę sił a czasowo wyjdzie mniej więcej to samo.