Pokazywanie postów oznaczonych etykietą munkebu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą munkebu. Pokaż wszystkie posty

piątek, 26 czerwca 2026

Munken, Munkebu i pierwsza noc wysoko nad fiordami

 

 Lofoty - Munkebu
Czwartkowy poranek na Lofotach przywitał nas dokładnie tak, jak powinien przywitać ludzi wybierających się na dwudniowy trekking. Była kawa, było śniadanie, była ekscytacja. I były plecaki, które jakimś cudem ważyły znacznie więcej niż podczas pakowania. Namioty, śpiwory, zapasy jedzenia, dodatkowe ubrania i kilka litrów wody skutecznie przypominały nam przy każdym kroku, że przez najbliższe dwa dni cały nasz dobytek będziemy nieść na własnych plecach. Dzięki temu, że dysponowaliśmy dwoma samochodami, mogliśmy zaplanować trasę bez konieczności wracania tą samą drogą. To ogromna wygoda na Lofotach, gdzie wiele najciekawszych szlaków ma charakter przejściowy. Naszą przygodę rozpoczynamy w Sørvågen. A cel to Munken – szczyt wznoszący się na wysokość 770 metrów nad poziomem morza. Brzmi niewinnie, zwłaszcza gdy człowiek siedzi jeszcze przy kawie. Początkowo szlak prowadzi szeroką, wygodną ścieżką łagodnie wspinającą się ponad zabudowania miejscowości. Słońce przyjemnie grzeje, lekki wiatr przynosi ulgę, a otaczające krajobrazy sprawiają, że co chwilę zatrzymujemy się na zdjęcia. Dość szybko przekonujemy się jednak, że norweskie szlaki rządzą się własnymi prawami. Na próżno szukać tutaj kolorowych oznaczeń znanych z polskich gór. Nie ma słupków, drogowskazów ani wyraźnych znaków prowadzących za rękę od jednego punktu do drugiego. Często jedyną wskazówką jest wydeptana ścieżka, która po chwili rozdziela się na kilka kolejnych. A potem na kilka następnych…i jeszcze kilka. W efekcie człowiek zaczyna bardziej ufać mapie niż własnej intuicji.