Monte Colombina 1458 m.n.p.m.
Ten dzień będzie rządził się swoimi prawami. W końcu nazwa
tej uroczej małej miejscowości (może nawet wioski) zobowiązuje – jedziemy do
Bossico, a stamtąd ruszamy w górę – a dokładnie na Monte Colombina. Oferuje ona
spektakularne widoki na jezioro, na które liczymy. Słoneczny poranek zwiastuje,
że będzie przyjemnie. Ale zanim ruszymy na szlak, po raz kolejny korzystamy z
komunikacji miejskiej i aż w ilości 4 sztuk wsiadamy do lokalnego autobusu
(linia L). Poza naszą dwójką towarzyszą nam dwie przemiłe dziarskie starsze
panie, które jadą do Bossico odwiedzić swoje rodziny na święta. Całą drogę
przysłuchujemy się ich rozmowie. Są bardzo energiczne i uśmiechają się do nas
szeroko. Jazda autobusem robi się coraz ciekawsza – wspinamy się coraz wyżej i
jak to zawsze we Włoszech (chyba nie znamy regionu o prostych drogach)
serpentyny i zwężenia to tutejsza specjalność. Kierowca rządzi! Docieramy do
miejsca docelowego – ostatni przystanek na trasie.
.jpg)