Kolejny
dzień ma być dniem z serii tranzytowej. Mamy do przejechania ok. 350 km co w
norweskich warunkach daje ponad 6 godzin jazdy. Wiemy, że ten czas na pewno się
przedłuży, gdyż atrakcje nie śpią i czekają. Po przepysznym śniadaniu i jeszcze
lepszej kawie serwowanej przez Gosię z kamperowego ekspresu żegnamy się z
friendsami i ruszamy w dalszą drogę. Daleko nie ujechaliśmy, gdyż na jednym z
przydrożnych parkingów ujrzeliśmy starego Fiata. Co może być takiego
fascynującego we Fiacie. Otóż nie był to popularny "Maluch" czy też
"Duży Fiat". To był iście zabytkowy i wyjątkowy egzemplarz z 1924
roku, którym podróżuje sympatyczny starszy Włoch. Za cel obrał przejazd z
Treviso na Nordkapp. Usługi assistance świadczy żona, która równie
leciwym dostawczakiem typu "Żuk" zabezpiecza tyły. Kierowca pozwolił
nawet wejść do środka i obfotografować go z każdej strony, co dostarczyło mi
mnóstwo frajdy. Takim oto sposobem dokładamy sobie kolejne pół godziny jazdy,
ale przyjemność niecodzienna.
