Zdążyliśmy się już przyzwyczaić, że pogoda w Norwegii
niezmiennie się zmienia. Dziś oferuje nam hektolitry deszczu w ciągu dnia, co znacząco
determinuje nasze plany. Początkowo nie myśleliśmy o zwiedzaniu miejskich
atrakcji. Ale (ale) decydujemy się na wizytę w jednym z portowych miasteczek
–Ålesund, uzbrajając się w strategiczne peleryny przeciwdeszczowe i dobry humor
oczywiście. Historia mówi, że to pięknie położone miasto skrywa wiele tajemnic
i wyrosło na spalonej ziemi. Ålesund położone jest na wyspie, a otaczają je
Alpy Sunnmøre. Miasto idealnie wkomponowuje się w otoczenie. Ale najlepiej
oglądać je z góry, dlatego korzystając z okna pogodowego oznaczającego brak
deszczu póki co, kierujemy się w stronę wzgórza Aksla. Tłumy nas tu
przygniatają. Jesteśmy w totalnym szoku, bo jednak w ostatnich dniach
odzwyczailiśmy się od takiego morza ludzi (wyjątkiem był Preikestolen). Ale to
jest właśnie cena sezonu turystycznego i destynacji „tanich” linii lotniczych.
Zostawiamy samochód (praktycznie w centrum miasta) na podziemnym
wielopoziomowym parkingu, a stamtąd kierujemy się w stronę wzgórza.
