piątek, 12 sierpnia 2022

W kierunku południowym


 Sirmione, Padwa

Powoli kończy się nasza przygoda z jeziorem Garda. Zmieniamy lokalizację w kierunku morza i granicy ze Słowenią. Ale zanim tam dojedziemy, po drodze zaglądamy na drugą stronę jeziora – a tam czeka już słynne Sirmione, czyli południowy brzeg Gardy. Zostawiamy samochód na dużym parkingu. Miejsce szczęśliwie na nas czeka. Sirmione znajduje się na cyplu otoczonym jeziorem z trzech stron. Uznawane jest za najbardziej ekskluzywny kurort nad Gardą, co niesie ze sobą zjawisko dużej komercji. I to się naszym zdaniem potwierdza. Ale zobaczyć warto, bo wejście na stare miasto wyznacza brama i rozpoznawalny zamek Scaligero (ten sam włoski ród, który zarządzał zamkiem w Malcesine). Zamek miał strzec dostępu do miasta, pochodzi z XIII wieku. Przechodzimy przez most Pontelevatoio di Sirmione. Ku naszemu zdziwieniu przejeżdżają przez niego także samochody, ale mogą to robić tylko rezydenci starówki i osoby posiadające rezerwacje noclegu na tym obszarze.

wtorek, 9 sierpnia 2022

Miasteczkami też nie (po)Gardzimy

Riva del Garda, Malcesine, Limone sul Garda

Góry, góry, ale kiedyś trzeba zejść też na ziemię, a dokładnie na wysokość jeziora, czyli 60 m n.p.m. Zachęceni opowieściami Pauliny i Dawida decydujemy się na zwiedzanie urokliwych miasteczek położonych nad samą Gardą, a przy okazji nogi mają szansę odpocząć – no może tylko trochę, ale zawsze coś. Cytując Makaka, na początku dzisiejszej opowieści warto podać „nieciekawą ciekawostkę” kształtującą kontekst. Otóż, objeżdżając jezioro Garda przekracza się aż trzy włoskie regiony: Trydent (Trentino), Lombardię i Veneto (Wenecję Euganejską). To z kolei otwiera duże możliwości poznawcze w obszarze kultury, historii, a nawet jedzenia! Istny tygiel, a jedno jezioro. Ale po kolei. Najbliżej mamy do uroczego Riva del Garda, czyli północnej bramy otwierającej się na Gardę. Jesteśmy w regionie Trydent, gdzie dominują dwa silne nurty: włoski i austriacki. Budynki tego miasta pamiętają wiele – sama Riva należała do wielu krajów/rządów/władców. Swoje korzenie ma już w czasach rzymskich. Walczyły o nią zwaśnione włoskie rodziny. Ale przez Rivę przechodziły także wojska Napoleona i Garibaldiego (cesarza Austro-Węgier). Pierwszy raz przyłączono te ziemie do Włoch na mocy traktatu wersalskiego (1918 r.), a język niemiecki jest tutaj równie wszechobecny, jak włoski. Riva wyróżnia się arkadowym placem Piazza III Novembre usytuowanym bezpośrednio nad malowniczym nadbrzeżem, gdzie kotwiczą statki wycieczkowe. Piazza III Novembre, stanowi główny plac miasta, a swoją nazwą upamiętnia dzień zdobycia Rivy przez włoskie wojsko.

sobota, 6 sierpnia 2022

Górska misja

 Monte Misone 1803 m.n.p.m.

Na ostatni dzień naszych górskich wędrówek wybieramy szczyt Monte Misone. Poprzedniego dnia trochę oszczędzaliśmy siły, korzystając z kolejki, dlatego na koniec chcemy dać do pieca – w końcu jutro szykuje się dzień restowy. Dziś także dzielimy się na dwie grupy – Paulina z Dawidem robią podejście nr 2 do ferraty dlatego uprzednio podrzucamy ich do miasteczka Ballino, gdzie początek ma ferrata „Signora delle Acque”. My sami swoją wędrówkę zaczynamy kawałek za Rifugio San Pietro – podjeżdżamy drogą ile się da i na końcu zostawiamy samochód. Mimo, że nasz cel liczy „jedynie” 1803 m. n. p. m. - co porównywalne może być choćby do naszej Babiej Góry czy Tatr Zachodnich – należy pamiętać, że do pokonania jest około 900 metrów przewyższenia, co znacząco odczujemy.

środa, 3 sierpnia 2022

Powyżej dwóch tysięcy

Cima delle Pozzette 2132 m.n.p.m.

Góry nas wzywają każdego dnia. I tym razem postanawiamy podążać za tym głosem… pierwsza część roku dała nam się we znaki i nie było okazji do przebywania w górskim otoczeniu. Może stąd tak silna tęsknota za wysokościami. Ciągnie nas w górę, a nawet bardzo w górę – bo celujemy w wysokości przekraczające 2 tysiące metrów: masyw Monte Baldo, bo o nim mowa to chyba najczęstszy cel wędrówek nad jeziorem Garda. Słynny jest ze swej 40 km długości (ciągnie się wzdłuż wschodniego wybrzeża), ale także z dostępności kolejkowej. Najbardziej rozpoznawalna jest kolejka linowa startująca z urokliwego miasteczka – Malcesine. Podobno (bo skorzystaliśmy z innej opcji) dostarcza ona wielu wrażeń – w trakcie jazdy obraca się o 360 stopni. Ta przyjemność w obie strony kosztuje 25 euro (+ extra płatny parking) i przeraża nasze odchudzone inflacją portfele. Duże przewyższenie też nie jest dobrym rozwiązaniem dla moich pleców, dlatego drugą opcją (nie obciążającą tak bardzo naszego budżetu) jest dojazd do startu kolejki Prà Alpesina (objeżdżamy masyw Baldo z drugiej strony). Bilet w obie strony kosztuje 7 euro, a 400 metrów przewyższenia jest zaoszczędzone w nogach. Bez wahania wybieramy tę opcję.

poniedziałek, 1 sierpnia 2022

W modrzewiowym gaju

 Punta Larici 907 m.n.p.m.

Planując nasze górskie wędrówki postanowiliśmy, że będziemy robili „przekładańca” – na zmianę trasy dłuższe i krótsze – wszak jesteśmy w końcu na urlopie i nie zamierzamy się zajechać do końca. Po wyrypie dnia poprzedniego naturalnym wyborem jest więc coś łatwiejszego. Kierując się tą zasadą wybieramy na nasz kolejny cel szczyt Punta Larici. Wg przewodników oferuje on spektakularny widok na jezioro Garda oraz zbocza po jego wschodniej stronie. Hmmm, czas się o tym przekonać. Tego dnia postanowimy, że podzielimy się jednak wrażeniami – Paulina z Dawidem zamierzają zmierzyć się z jedną z lokalnych ferrat, natomiast nasza trójka Kowalczyków rusza na trekking.

niedziela, 31 lipca 2022

Z widokami na jeziora


Cima d'Oro 1802 m.n.p.m.

Prognozy na ten dzień miały się znacząco poprawić. Wykorzystamy go więc w stu procentach. Dzień wcześniej mieliśmy lekki rozruch, dziś będzie dużo większa dawka aktywności - idziemy w góry! Możliwości są długie i szerokie jak Garda. My wybieramy opcję z nieodległym szczytem, który widać z tarasu naszego apartamentu. Cima d'Oro to szczyt o wysokości powyżej 1800 m.n.p.m. Dzięki historycznym śladom I wojny światowej i bezkresnym widokom wędrówka na szczyt stanowi kwitesencję licznych niespodzianek, jakie kryją szlaki otaczającej  Valle di Ledro. Opisana trasa nie ma żadnych trudności technicznych i niebezpieczeństw, choć jest nieco wymagająca ze względu na przewyższenie jakie trzeba pokonać, a będzie to ponad 1000 metrów. Ciekawe, czy moje plecy przejdą obok tego obojętnie. Dawid stwierdza, że dziś spróbuje swoich sił na rowerze, więc wypożycza go w jednym z wielu możliwych punktów w okolicy. Tym samym nasza czwórka po sytym śniadaniu rozpoczyna podbój górskich szlaków od maleńkiego parkingu w przysiółku La Vale.

czwartek, 28 lipca 2022

Powiało grozą


Strada del Ponale

Po śniadaniu na włoskiej ziemi rozkminiamy co bierzemy na tzw. pierwszy strzał. Opcji jest wiele. Wspólnie postanawiamy, aby ten dzień był na rozruch, wybór wydaje się oczywisty – ruszamy na spacer drogą o wdzięcznej nazwie Strada del Ponale. Jest to jeden z najbardziej uczęszczanych szlaków turystycznych na półwyspie Apenińskim zarówno przez turystów pieszych, jak i rowerowych. Z resztą nie mogło być inaczej. Stara droga dojazdowa biegnąca w skalnych ścianach opadających pionowo do jeziora oferuje niezapomniane przeżycia, w dodatku dostępne dla każdego. Do dzisiaj na trasie można dostrzec wiele historycznych miejsc, a dokładnie ślady po walkach I wojny światowej i upamiętniające te wydarzenia tablice. Dzisiaj ścieżka Ponale łączy Riva del Garda z doliną Ledro. Dopiero około dwadzieścia lat temu, po wybudowaniu tunelu przy Jeziorze Garda, ruch samochodowy na tej pierwszej drodze został zamknięty, a w jej ciągu został wyznaczony szlak pieszo-rowerowy.

niedziela, 24 lipca 2022

Powrót do żywych

Grossglockner Hochealpinstrasse

Po lutowej naprawie kręgosłupa, moja rehabilitantka w końcu oznajmia, że sezon 2022 nie będzie stracony pod warunkiem, że załatwię sobie tragarza (żony zawsze szkoda..). Moje morale rosło z każdą godziną spędzoną na ćwiczeniach, zacząłem planować wyjazd urlopowy z myślą o początku lipca. Od jakiegoś czasu chodził nam po głowie pomysł wyjazdu nad największe włoskie jezioro (zainspirowany przez Zanzi). Garda, bo o niej mowa, ma to do siebie, że jest to połączenie wielu atrakcji. Każdy znajdzie coś dla siebie: góry, woda, rowery, miasteczka - co kto lubi. Postanowiliśmy spróbować. Aby nie było zbyt długiej jazdy za jednym razem (co nie było zbyt dobre dla mnie i mojego kręgosłupa), decydujemy się na dwa etapy: Śląsk i Austria. Tym samym do Pieve di Ledro dojedziemy dopiero trzeciego dnia podróży. W naszą drogę zabieramy z Krakowa Marka (Makak) oraz w Rybniku dosiadają się Paulina (Zanzi) i Dawid (Gruca). Tego dnia nasz emerycki plan przewidywał dojazd w okolice Maishofen. Podróż przebiegała dość sprawnie, aczkolwiek po powrocie do domu czekała nas niemiła niespodzianka. Otóż w skrzynce leżał już sobie list z poleceniem zapłaty mandatu za zbyt długą (aż 1 km) jazdę lewym pasem na autostradzie.

wtorek, 14 grudnia 2021

Quindi è finita

 Sycylia dzień siódmy

Naprawdę rozumiemy, że cyklon, że deszcze, że wiatr – ale Zeus już całkiem postradał zmysły! Pada niemalże od rana. Nie spieszymy się więc w ogóle. Serwujemy sobie śniadanie na bogato. Wyglądamy okna pogodowego. W końcu przestaje padać. Ruszamy do Taorminy. Czas na ostatni przystanek naszej sycylijskiej podróży. Tym razem znalezienie parkingu to bułka z masłem. Dopiero teraz widzimy jakie wysokości Monte Tauro pokonywaliśmy poprzedniego dnia i co to znaczy wąska uliczka w wydaniu sycylijskim – w szczególności, gdy przemieszczasz się samochodem. W głowie mamy tylko jedno pytanie: ciekawe czy, podobnie jak Goethe lub Iwaszkiewicz, zachwycimy się Taorminą? Postanawiamy od razu poszukać odpowiedzi.

czwartek, 2 grudnia 2021

Acqua dal cielo

 


Sycylia - dzień szósty

Plan na dziś to słynące z baroku: Syrakuzy i Noto. Najpierw udajemy się w kierunku Parku Archeologicznego Neapolis, który stanowił dawne Syrakuzy. To tam znajdowały się ważne budynki kulturalne i publiczne. Do dziś zachowała się tylko część z nich: teatr grecki, amfiteatr rzymski, podstawa ołtarza Hierona II oraz dawne kamieniołomy. Niestety kolejny raz pogoda krzyżuje nam plany – z powodu intensywnych opadów zwiedzanie parku jest zamknięte. Nieco rozczarowani udajemy się w kierunku serca Syrakuz – czyli Wyspy Ortiga. Mamy nadzieję, że pogoda nie sprawi nam psikusa, ale wiadomo Zeus lubi pokazywać kto tu rządzi… Być na sycylijskiej ziemi i nie odwiedzić Syrakuz, to jak nie zobaczyć prawdziwego oblicza Sycylii – tak powinien brzmieć slogan zapraszający turystów w ten zakątek świata. Oczywiście jest to nasze subiektywne zdanie. Ale stawiając pierwsze kroki w Syrakuzach już wiemy, że będzie to nasze numero uno. Idealne miejsce, by poczuć rytm bijącej Sycylii.