Loen – wioska leżąca na krańcu fiordu Nordjord to nasz wybór
numer 2. Początkowo plan zakładał wycieczkę na grzbiet górski – Besseggen w
górach Jotunheimen, ale z powodu zamkniętych dróg dojazdowych (do końca
sierpnia) postanowiliśmy spędzić czas na wysokościach górujących nad Loen.
Dzień, jak to dzień w Norwegii rozpoczynamy od deszczu. Nie spieszymy się tym
samym z czynnościami porannymi. Prognozy yr.no ciągle nieomylne. Liczymy, że
załapiemy się na dobrą pogodę w drugiej części dnia. A w tzw. międzyczasie
postanawiamy skorzystać z pierwszego na tym wyjeździe udogodnienia – kolejki
górskiej (Loen skylift). W czasie deszczu dzieci się nie nudzą – spokojnie i
bez pośpiechu lądujemy sami w wagoniku. Kolejka powstała w 2017 roku i jest to
najbardziej stroma (podobno) kolejka linowa na świecie. Z poziomu fiordu
wjeżdżamy na wysokość 1.011 moh (metrów) na górę Hoven. Cała podróż trwa 5
minut. Na górze jest restauracja z dużymi oknami, przez które widać całą
panoramę na fiord i przypływające duże statki. Postanawiamy wykorzystać
niesprzyjającą pogodę i posiedzieć przy gorącej czekoladzie. Sama restauracja
jest urządzona w nowoczesnym stylu, ale ma taż górski charakter - ściany zdobią
czekany, raki, liny. Miły akcent. Jest też głównie polsko-słowacka obsługa:)
bardzo sympatyczna. Miejsce z gatunku tych „fancy” (eleganckich/wyszukanych),
ale w górskim wydaniu nie czujemy się tam dziwnie.
