Madera - Levada do Rei, Verada Canical
Kolejny dzień naszej maderskiej
przygody. Analizując prognozę pogody stwierdzamy, że południe wyspy nie zapowiada
się obiecująco. Wybór pada więc na północną część a konkretnie na Levada do Rei
(Levada Króla) w okolicy Sao Jorge. Skąd taka nazwa? Z powodu jej patrona bo to
właśnie król Manuel II – ostatni król Portugalii – zarządził jej budowę. Jednak
tempo budowy nie było królewskie, proces ten był mozolny i trwał ponad 20 lat.
No dobrze, ale po siedmiu dniach relacji możecie właściwie zapytać – co to są
te lewady? Co chwilę o nich wspominamy więc należy się słowo wyjaśnienia.
Levada to charakterystyczny dla Madery rodzaj kanału irygacyjnego. Ich historia
sięga XV wieku gdy pierwsi osadnicy zakładając miasta na południu wyspy
napotkali na problem z wodą pitną. Historycznie ta część wyspy jest suchsza i
cieplejsza od północnego krańca. Dlatego też nieodzowne stało się wymyślenie
sposobu na dostarczenie wody z północy na południe. Postawiono na system
swoistych „korytek” ciągnących się przez cała wyspę. Na początku budowano je z
drewna by wraz z upływem czasu postawić na bazaltowe kamienie jako budulec a w
końcu na beton. Aby zapewnić ich pełną funkcjonalność wzdłuż korytek budowane
były ścieżki. Ułatwiały one dostęp osobom odpowiedzialnym za kontrolę
prawidłowego przepływu wody. W obecnych czasach nadal pełnią ważną funkcję w
rolnictwie m. in. pomagając w nawadnianiu wszechobecnych plantacji bananów.
Dodatkowo mają swój udział w wytwarzaniu energii elektrycznej w elektrowniach
wodnych oraz – co skrzętnie wykorzystujemy – stanowią atrakcję turystyczną.
Szacuje się, że obecnie na wyspie jest około 3000 km tych wodnych traktów. No dobrze, tyle tytułem wstępu.
