Trudno było o lepszą datę na
rozpoczęcie wspólnej części naszej wyprawy. Co prawda metryki wszystkich
uczestników uparcie twierdziły, że dzieciństwo mamy już dawno za sobą, ale
wystarczyło spojrzeć na nasze miny podczas pakowania samochodów, żeby dojść do
zupełnie innych wniosków. Przed nami było niemal 1.100 kilometrów drogi do Bodø
– miasta nazywanego bramą Lofotów. Taki dystans nawet w Skandynawii robi
wrażenie, dlatego od początku postanowiliśmy rozłożyć go na dwa dni. Tym razem
celem nie było zwiedzanie każdego zakątka po drodze, lecz sprawne przesuwanie
się na północ. Nie oznaczało to jednak, że trasa miała być pozbawiona atrakcji.
Najedzeni, napici, wyposażeni w krótkofalówki i uzbrojeni w Gunara – pluszowego
łosia pełniącego funkcję zapasowego amuletu pogodowego – ruszyliśmy w drogę. Po
około 150 kilometrach czekało nas pierwsze spotkanie z przedstawicielem
norweskiej fauny. A właściwie jego największą wersją. Przy drodze numer 3
zatrzymaliśmy się przy Storelgen, czyli Wielkim Łosiu. Monumentalna, wykonana
ze stali nierdzewnej rzeźba ma ponad 10 metrów wysokości i przez kilka lat
nosiła tytuł największego łosia świata. Powstała w 2015 roku jako symbol
regionu Østerdalen, słynącego z dużej populacji tych majestatycznych zwierząt.
W słoneczny dzień błyszcząca konstrukcja odbija otoczenie niczym gigantyczne
lustro. Trzeba przyznać, że robi wrażenie. Zwłaszcza gdy chwilę wcześniej
siedzi się w samochodzie obok pluszowego łosia wielkości poduszki. Po
obowiązkowej sesji zdjęciowej wróciliśmy na trasę.
.jpg)