Gdy rozpoczynał się rok 2023 zajrzałem sobie do mojego
grafiku i tak jak nigdy zaplanowałem z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem męską
wyprawę w Tatry. Piszę do brata, że pod koniec lipca będzie ładna pogoda i
jedziemy na Łomnicę. Wtedy był początek lutego i tak pół-żartem, pół-serio
oznajmiłem Markowi ten termin. On z takim samym nastawieniem przyjął termin i
że się zgadza dodając od siebie, że tylko do południa bo około trzynastej ma
padać. Hehe trzeba więc się będzie spieszyć. Mijają dni, miesiące a śniegi dość
długo się utrzymują hmmm. Przychodzi czas na lipiec i zaczyna się okres dość
dobrej pogody, która sprawia, że na południowych stokach śnieg znika w oka
mgnieniu. Nawet wymyśliłem opcję wcześniejszego terminu, gdyby pogoda była
słoneczna. Niestety tak się nie stało, więc trzeba czekać do tego 21-go dnia
miesiąca. Pogoda zapowiada się wyśmienicie - tak jak to miało być od początku,
aczkolwiek w nocy ma padać spory deszcz. To nam trochę zmienia plany i Łomicę
czyli wisienkę na torcie zostawiamy sobie na niedzielę, coby skały wyschły.
