Madera - Camara de Lobos, Cabo Girao, Ponta do Pargo
Niedziela dzień Pański. Chętni udają się do małego kościółka, znajdującego
się powyżej naszego domu. Prowadzi do niego bardzo stroma droga. Po fakcie podobno
najbardziej strome podejście w ciągu całego wyjazdu. Po pięciu dniach
intensywnego łażenia przydałby się jakiś reset. Z drugiej strony szkoda dobrych
prognoz, więc skoro było coś dla duszy musi być też coś dla ciała. Będzie to
nasz taki aktywny wypoczynek. Ze względu na niezbyt wczesną porę wybieramy mały
city break. Jedziemy do Câmara de Lobos, które jest
głównym portem rybackim Madery. Tą osadę rybacką odkrył João Gonçalves
Zarco, który był zachwycony widokiem fok morskich na nabrzeżu i tak właśnie
nazwał tą miejscowość, co dosłownie oznacza „Komnatę Fok”. Tak samo zachwycony
tym miastem był Winston Churchill, który w połowie XX wieku odwiedził wyspę w
poszukiwaniu malarskich inspiracji. Powinno podobać się i nam. Po
kilkudziesięciu minutach jazdy parkujemy na jednym z podziemnych parkingów i
ruszamy pełni nadziei na wspaniałe widoki.
