Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lagoa do vento. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lagoa do vento. Pokaż wszystkie posty

piątek, 18 kwietnia 2025

W krainie d(r)eszczowców

 

Madera - Levada do Alecrin, Pico do Facho
 
Być na Maderze i nie być w górach, to jak być w zespole Kovika i nie pisać relacji – według Barbórki oczywiście. Ale najpierw krótkie oświadczenie: nadszedł dzień totalnie restowy. Sponsorem jest bowiem pogoda dla bogaczy. Ale w czasie deszczu się nie nudzimy tylko odpoczywamy, konsumujemy i spędzamy czas na kanapie. Po takim wypoczynku to już tylko w góry można iść. Krąży w nas gorąca krew, dlatego planujemy ruszyć na Pico Grande. Podjeżdżamy na miejsce (w pobliżu zatoczki autobusowej), a tam niespodzianka – droga na parking zamknięta. Tym razem dreszcze złości nas przeszły, bo pogodowo nie jest tak źle, a tu klops. I wymyślaj co teraz i kombinuj jak żyć… podejmujemy decyzję – jedziemy na Levadę do Alecrim. Nastrój w grupie nieco lepszy, działamy. Dojeżdżamy na znany nam już parking w okolicach Rabacal. Coś mgliście tu i wietrznie, ale jesteśmy powyżej 1000 metrów n.p.m. Levada do Alecrim (PR 6.2.) prowadzi do Lagoa do Lajeado. Ciekawe wodne rozwiązania przykuwają naszą uwagę. Jest dosyć błotniście i mokro – w sumie nic nowego. Sprawnie dochodzimy do małego wodospadu, licząc, że będziemy mogli wspiąć się wyżej na fajne punkty widokowe. Ale nic z tego, poziom wody jest tak wysoki, że przejście na drugą stronę suchą stopą jest niemożliwe.