Po śniadaniu na włoskiej ziemi rozkminiamy co bierzemy na tzw. pierwszy strzał. Opcji jest wiele. Wspólnie postanawiamy, aby ten dzień był na rozruch, wybór wydaje się oczywisty – ruszamy na spacer drogą o wdzięcznej nazwie Strada del Ponale. Jest to jeden z najbardziej uczęszczanych szlaków turystycznych na półwyspie Apenińskim zarówno przez turystów pieszych, jak i rowerowych. Z resztą nie mogło być inaczej. Stara droga dojazdowa biegnąca w skalnych ścianach opadających pionowo do jeziora oferuje niezapomniane przeżycia, w dodatku dostępne dla każdego. Do dzisiaj na trasie można dostrzec wiele historycznych miejsc, a dokładnie ślady po walkach I wojny światowej i upamiętniające te wydarzenia tablice. Dzisiaj ścieżka Ponale łączy Riva del Garda z doliną Ledro. Dopiero około dwadzieścia lat temu, po wybudowaniu tunelu przy Jeziorze Garda, ruch samochodowy na tej pierwszej drodze został zamknięty, a w jej ciągu został wyznaczony szlak pieszo-rowerowy.
czwartek, 28 lipca 2022
niedziela, 24 lipca 2022
Powrót do żywych
Grossglockner Hochealpinstrasse
Po lutowej naprawie kręgosłupa, moja rehabilitantka w końcu oznajmia, że sezon 2022 nie będzie stracony pod warunkiem, że załatwię sobie tragarza (żony zawsze szkoda..). Moje morale rosło z każdą godziną spędzoną na ćwiczeniach, zacząłem planować wyjazd urlopowy z myślą o początku lipca. Od jakiegoś czasu chodził nam po głowie pomysł wyjazdu nad największe włoskie jezioro (zainspirowany przez Zanzi). Garda, bo o niej mowa, ma to do siebie, że jest to połączenie wielu atrakcji. Każdy znajdzie coś dla siebie: góry, woda, rowery, miasteczka - co kto lubi. Postanowiliśmy spróbować. Aby nie było zbyt długiej jazdy za jednym razem (co nie było zbyt dobre dla mnie i mojego kręgosłupa), decydujemy się na dwa etapy: Śląsk i Austria. Tym samym do Pieve di Ledro dojedziemy dopiero trzeciego dnia podróży. W naszą drogę zabieramy z Krakowa Marka (Makak) oraz w Rybniku dosiadają się Paulina (Zanzi) i Dawid (Gruca). Tego dnia nasz emerycki plan przewidywał dojazd w okolice Maishofen. Podróż przebiegała dość sprawnie, aczkolwiek po powrocie do domu czekała nas niemiła niespodzianka. Otóż w skrzynce leżał już sobie list z poleceniem zapłaty mandatu za zbyt długą (aż 1 km) jazdę lewym pasem na autostradzie.
wtorek, 14 grudnia 2021
Quindi è finita
Naprawdę rozumiemy, że cyklon, że deszcze, że wiatr – ale Zeus już całkiem postradał zmysły! Pada niemalże od rana. Nie spieszymy się więc w ogóle. Serwujemy sobie śniadanie na bogato. Wyglądamy okna pogodowego. W końcu przestaje padać. Ruszamy do Taorminy. Czas na ostatni przystanek naszej sycylijskiej podróży. Tym razem znalezienie parkingu to bułka z masłem. Dopiero teraz widzimy jakie wysokości Monte Tauro pokonywaliśmy poprzedniego dnia i co to znaczy wąska uliczka w wydaniu sycylijskim – w szczególności, gdy przemieszczasz się samochodem. W głowie mamy tylko jedno pytanie: ciekawe czy, podobnie jak Goethe lub Iwaszkiewicz, zachwycimy się Taorminą? Postanawiamy od razu poszukać odpowiedzi.
czwartek, 2 grudnia 2021
Acqua dal cielo
Sycylia - dzień szósty
Plan na dziś to słynące z baroku: Syrakuzy i Noto. Najpierw udajemy się w kierunku Parku Archeologicznego Neapolis, który stanowił dawne Syrakuzy. To tam znajdowały się ważne budynki kulturalne i publiczne. Do dziś zachowała się tylko część z nich: teatr grecki, amfiteatr rzymski, podstawa ołtarza Hierona II oraz dawne kamieniołomy. Niestety kolejny raz pogoda krzyżuje nam plany – z powodu intensywnych opadów zwiedzanie parku jest zamknięte. Nieco rozczarowani udajemy się w kierunku serca Syrakuz – czyli Wyspy Ortiga. Mamy nadzieję, że pogoda nie sprawi nam psikusa, ale wiadomo Zeus lubi pokazywać kto tu rządzi… Być na sycylijskiej ziemi i nie odwiedzić Syrakuz, to jak nie zobaczyć prawdziwego oblicza Sycylii – tak powinien brzmieć slogan zapraszający turystów w ten zakątek świata. Oczywiście jest to nasze subiektywne zdanie. Ale stawiając pierwsze kroki w Syrakuzach już wiemy, że będzie to nasze numero uno. Idealne miejsce, by poczuć rytm bijącej Sycylii.
czwartek, 25 listopada 2021
Un sorso di storia
Sycylia - dzień piąty.
Budzimy się kolejnego dnia nieco przygnębieni. Czeka nas szybkie pakowanie i opuszczenie tego wspaniałego miejsca i naszego przesympatycznego gospodarza. Przy śniadaniowych rozmowach, delektując się ostatnią przepyszną włoską domową kawą, mija nam prawie godzina. Ale czas nas nagli. Mamy do pokonania około 400 km,a po drodze dwie atrakcje warte zobaczenia. Wsiadamy w naszą srebrną strzałę i z rykiem aż 80 koni mechanicznych ruszamy ku dalszej przygodzie. Pierwsze dwie godziny trasy upływają nam na rozmowie o śmieciach i niedbalstwie Sycylijczyków w tym zakresie. Zastanawiamy się, dlaczego na tak pięknej wyspie zalegają tony śmieci. Podobno to efekt niedogadania się służb miejskich z oczyszczalniami i spalarniami. Mafia jest w tym temacie szarą eminencją, która kontroluje spalarnie. A burmistrzowie miast (w zachodniej Sycylii) specjalnie nakazali usunąć kosze na śmieci i wielkie pojemniki, żeby ludzie z Palermo zobaczyli, czym mogą grozić takie konflikty.
wtorek, 16 listopada 2021
Che bella vista
Sycylia - Dzień czwarty
Czwarty dzień naszej tułaczki po wyspie rozpoczął się od słonecznego nieba i śniadania we włoskim stylu. Tym razem Claudio, a raczej jego żona Emanuela ugościli nas domową tartą z dżemem z pigwy i owocami opuncji. Po śniadaniu pora zdobyć kolejny punkt z listy po zachodniej stronie Sycylii. Rezerwat Zingaro, bo o nim mowa, powinien się znaleźć na liście każdego miłośnika przyrody. Jest to pierwszy obszar chroniony ustanowiony na Sycylii dla zachowania cennego dziedzictwa przyrody. Na jego terenie wyznaczono i oznakowano 6 szlaków o różnym stopniu trudności, o długości od 6 do 19 km. Nietknięta przyroda, 800 gatunków roślin, brak dróg i hoteli, cisza, cudowne widoki oraz możliwość zwiedzania jedynie pieszo lub konno. Szlak nadbrzeży, którym chcieliśmy iść pozwala na odwiedzenie kilku zatok i jaskiń wraz z największą Grottadell'Uzzo, w której odkryto ślady ludności żyjącej tu między VIII a VI w.p.n.e. Niestety te wszystkie atrakcje nas ominą, gdyż po przyjechaniu na parking przy południowym wejściu w miejscowości Scopello, okazuje się, że po wczorajszych ulewach szlaki są niebezpieczne i park na ten dzień zamknięto. Wrrrr… biednemu wiatr zawsze w oczy. Rozmyślamy co z tym zrobić i decydujemy się na objazdówkę po okolicznych nadmorskich punktach widokowych.
piątek, 12 listopada 2021
Non cosi in fretta
Modły zostały wysłuchane. Standardowe poranne czynności rozpoczynamy od sprawdzenia pogody. Po wyjściu na taras naszym oczom ukazuje się w całej swej okazałości cel na dzisiejszy dzień - Monte Cofano. Jest to samotna góra wyrastająca wprost z morza na wysokość 659 m. Robiąc research przed wyjazdem wpisałem ją na listę punktów do zrobienia. Monte Cofano (czytaj Kofano), jak to Claudio miał w zwyczaju mnie poprawiać, znajduje się na terenie rezerwatu o tej samej nazwie. Znajduje się on pomiędzy Trapani i innym rezerwatem Zingaro. Jest majestatycznym parkiem krajobrazowym, który skupia na niewielkim obszarze niemal całą Sycylijską faunę i florę. Na obszarze rezerwatu prócz najwyższego szczytu Monte Cofano, znajdują się rozległe mokradła, wieże obronne, stare urocze kapliczki, wysokie klify i liczne jaskinie. Rezerwat jest podzielony na cztery trasy, które chcieliśmy przejść wszystkie. Czy nam się to udało? Przeczytajcie sami.
niedziela, 7 listopada 2021
Sorprese meteorologiche, czyli niespodzianki pogodowe
piątek, 5 listopada 2021
Mio Padre
Dzień 1 - Savoca
"Ahoj przygodo!" chciałoby się krzyknąć i krzyczymy, ale z powodu szoku drogowego jakiego doświadczamy zaraz po przejechaniu paru kilometrów po sycylijskich drogach. Miejscowi kierowcy za nic mają przepisy ruchu drogowego, a manetka kierunkowskazów jakby dla nich nie istniała. Wszelakie wymuszenia pierwszeństwa, zajeżdżanie drogi i jazda dwoma pasami jest u nich na porządku dziennym, a apogeum przypadło na przejazd przez Palermo. Co jeszcze trzeba wiedzieć o sycylijskich autostradach? Po pierwsze: tylko dwa odcinki są płatne: Katania - Mesyna i Mesyna - Palermo. Na bramkach wjazdowych pobiera się bilet i płaci się na wyjeździe. Dlaczego o tym piszę? Ano dlatego, że daliśmy się naciągnąć na 5 EU u pani, która stała przed budką i wydawała bilet i właśnie za to pobierała opłatę haha. Ale karma wraca! Udaje nam się przejechać najdłuższy 180 km odcinek bez opłaty, gdyż w budce nie było nikogo chętnego do pobrania daniny. Ok, na razie koniec narzekania na kierowców i sposoby naciągania - jeszcze do tego wrócimy.
czwartek, 4 listopada 2021
Sycylia i jej humory
Po powrocie z górskiego lipcowego urlopu postanawiamy, że pod koniec października wyjedziemy sobie w ciepłe miejsce. Długo myśleliśmy nad lokalizacją. Przewijało się kilka/kilkanaście miejsc, które chcemy odwiedzić. Turcja, Teneryfa, Kreta, Malta to tylko wierzchołek góry lodowej na liście naszych turystycznych zachcianek. Ostatecznie wybór pada na słoneczną Sycylię. Jest to największa wyspa na Morzu Śródziemnym. Znana głównie z wulkanu Etna i sycylijskiej mafii. Ze względu na swoje położenie geograficzne bogata w zabytki, stanowi swoisty tygiel kulturowy, widoczny na pierwszy rzut oka na przykład w budownictwie.
.jpg)





