Azory - dzień piąty
Prognozy na
piąty dzień naszej azorskiej przygody przewidywały względnie ładną pogodę i
dużą dawkę słońca. Naszym głównym celem na ten dzień jest wejście na najwyższy
szczyt na wyspie Pico da Vara. Pozostaje nam zarejestrować wejście online i
czekać na kolejny poranek. Rano przy śniadaniu (jak każdego dnia) sprawdzamy
pogodę i wspólnie stwierdzamy, że może się udać. Po śniadaniu ruszamy ku
szczytowi. Z każdą minutą jazdy niebieskie niebo staje się coraz bardziej
szare. Do miejsca, gdzie szlak rozpoczyna się szlak wjeżdżamy szutrową drogą w
górzysty teren, mijając się kilka razy z ciężarówkami, wywożącymi drzewo. Gdy
jesteśmy już na miejscu zatrzymujemy się w najszerszym miejscu drogi, gdyż nie
ma tam żadnego parkingu. Stoi za to jeszcze jedno auto, czyli ktoś jest na
szlaku. Niestety poziom chmur jest mniej więcej na naszej wysokości, a deszcz
solidnie siąpi. czwartek, 16 stycznia 2020
środa, 15 stycznia 2020
"Salto"mania
Azory - dzień 4
W środę postanawiamy zrobić sobie
dłuższy spacer śladami wodospadów. Nie da się ukryć, że jestem trochę zakręcony
na ich punkcie. Szlak nr 21, bo o nim mowa, ma około 5 km długości i wiedzie od
miasteczka Achadinha do Salga. Po drodze są trzy wodospady, najwyższy z mich ma
40 metrów. Nasz plan przewidywał nieco krótszy wariant tylko dlatego, aby nie
wracać asfaltem do punktu startu. Wobec tego zaczynamy od końca.
wtorek, 14 stycznia 2020
Jezioro Ognia
Azory - dzień trzeci
Kolejny dzień stanął pod znakiem wody. Bo przecież na wyspie bez wody się nie da... no właśnie: słodka, słona, ciepła, zimna i różnego koloru - dla każdego coś miłego. Za pierwszy cel zwiedzania obraliśmy sobie punkt widokowy o nazwie Miradouro do Cintrao. Obok tego miejsca, ze względu na strategiczne miejsce na wybrzeżu i wysokość 90 metrów, znajduje się punkt obserwacji wielorybów, które można podziwiać latem.
poniedziałek, 13 stycznia 2020
Na herbatkę do fabryki
Azory - dzień drugi
Dzień drugi, jak każdy inny,
zaczął się od śniadania, porannych czynności i opracowania pomysłu na trasę.
Prognozy - jak to na Azorach - nie ma co na nie patrzeć, bo i tak się zmienią. Ruszyliśmy
z Ribeira Grande na wschód, na pobliski punkt widokowy. Miradouro Santa Iria.
Naszym oczom ukazało się klifowe wybrzeże, o które roztrzaskują się fale, a nad
nim zawieszone ciemne chmury. Kilka zachwytów, kilka zdjęć, kilka wdechów
cudownego, świeżego powietrza i ruszamy dalej.
niedziela, 12 stycznia 2020
Azory - Piekielne usta
Azory - dzień pierwszy
Pierwszy dzień azorskiej przygody
zaczął się od zlokalizowania lokalnego sklepu i zrobienia zakupów. Po sytym
śniadaniu ruszamy naszą mazdunią na podbój zachodniej części wyspy. Pierwszym
naszym przystankiem jest Miradouro do Empadadas oraz Aqueduto do Carvao.
Miraduoro oferuje rozległą panoramę na wyspę, ukazując jej niewielki rozmiar.
Wszechobecna soczysta zieleń zdumiewa.
wtorek, 3 grudnia 2019
Chopok po raz drugi
Niżne Tatry - Chopok 2024 m.n.p.m.
Drugiego dnia wracamy do Polski więc wypadałoby urobić coś
niedługiego i w miarę zapętlić. Po studiowaniu mapy dochodzimy do porozumienia
że idziemy na … Chopok tylko od zachodu.
Dawida wyrzucamy na Lucky. Ma on w planie przebiec naszą wczorajszą trasę.
Koniec końców wyszło mu „trochę” więcej bo połknął Dumbier, Chopok, Polanę,
dobiegł do Skałki i z powrotem na Polanę i żółtym szlakiem przez Tri Vody
zbiegł do cywilizacji gdzie czekał na nas jeszcze dobre 2 godziny.
środa, 13 listopada 2019
Rozdziewiczanie Niżnych
Niżne Tatry - Dumbier 2046 m.n.p.m.
Kto to widział, aby w październiku było tak ciepło. Co
prawda zeszłego roku do połowy listopada pogoda była sprzyjająca górskim
wędrówkom. Ale kto by pomyślał, że i w tym roku pojawi się taka opcja. Może to
sprawka tego wszędzie głoszonego ocieplenia klimatu. Może i tak jest ale nam w
to graj. Zaplanowaliśmy sobie wcześniej, że rozdziewiczę Tatry Niżne. Mapki
rejonu mam już od wielu lat, ale jakoś tak nie po drodze było. W końcu stało
się. Zaprosiliśmy jeszcze Paulinę do wspólnej wędrówki. Długo nie trzeba było
namawiać. Na pytanie gdzie chcemy iść mówię, że standardowo najwyższe piki a
co?!
poniedziałek, 21 października 2019
Pośrednia Turnia w alpejskim stylu
Tatry - Pośrednia Turnia 2128 m.n.p.m.
To był szybki weekend. Obok takiej prognozy nie mogłem
przejść obojętnie. Tylko te dojazdy. Na wspólny wypad w Tatry namawiam Marka –
brata mego. W piątek zaraz po pracy wsiadam w pociąg do Krakowa, gdzie mam
około godzinną przesiadkę na autobus. Dołącza Marek w ostatniej chwili i przez
następne dwie godziny mkniemy Zakopianką. Za cel obieramy Świnicę z tego
względu, że pół godziny wcześniej na ten szczyt ruszyła dwójka znajomych brata
z roku.
niedziela, 22 września 2019
Nie tylko górami człowiek żyje
Niestety od północy leje jak z
cebra i zapowiedziane załamanie pogody stało się faktem. Dodatkowo ma być tak
przez kolejne dni, więc należy wdrożyć plan B. Zwijamy cały nasz obóz, namiot
po całonocnym deszczu suszymy w campingowej suszarni, jemy śniadanie i ruszamy
nad Adriatyk. A co! Nie samymi górami żyje człowiek.
piątek, 20 września 2019
Zielone wzgórza nad ... doliną
Dolomity - L Aut 2515 m.n.p.m.
Po wczorajszym długim intensywnym dniu i kiepskiej prognozy na kolejny, mimo wszystko decydujemy się, aby rozchodzić zakwasy. Początkowy zamysł był, aby przespacerować się do Riffugio Contrin w dolinie Val Contrin. Wobec tego z rana dojeżdżamy do malowniczej miejscowości Alba. Po chwili następuje zmiana planów i wsiadamy do nowej kolejki, która wwozi nas na Ciampac - łąk z których startuje się na ferratę Finanzieri, na której byliśmy podczas naszego pierwszego pobytu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)









