Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chleb. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chleb. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 września 2026

Mała Fatra, mleko premium i siedemdziesiąt zakosów szczęścia

 

Mała Fatra - Chleb 1646 m.n.p.m.
 
Po piątkowym sukcesie na grani Brestowa – Pachoł pozostawało tylko jedno pytanie: co zrobić z sobotą? Prognozy od początku nie pozostawiały złudzeń. Piątek miał być petardą, niedziela jeszcze większą petardą, a sobota... cóż, sobota miała być sobotą. Chmury, możliwy deszcz i umiarkowane szanse na spektakularne widoki. Dlatego wieczorem ruszyliśmy do Małej Fatry, gdzie noc spędziliśmy w naszym mini kamperze na parkingu pod kolejką Vrátná – Chleb. Poranek rozpoczął się zgodnie z planem. A nawet lepiej. Podczas śniadania rozłożyliśmy cały nasz turystyczny majdan. Stoliki, kubki, kawa, kanapki, sprzęt fotograficzny i całą resztę gratów, które magicznym sposobem zawsze mieszczą się w samochodzie. Przechodzący obok ludzie rzucali nam dość osobliwe spojrzenia. Najwyraźniej nie wszyscy rozumieją ten specyficzny poranny górski vibe. Ich strata. Zdążyliśmy nawet załapać się na pierwszy poranny deszcz, ale ponieważ prognozy uparcie twierdziły, że najgorsze ma przyjść dopiero między jedenastą a czternastą, postanowiliśmy zastosować plan emerycki. Kupujemy bilet łączony na kolejki. Najpierw wjazd pod Wielki Krywań, później zejście przez Chleb i Południowy Groń, a na końcu zjazd krzesełkiem Paseky. Brzmi rozsądnie. Brzmi wygodnie. Brzmi dokładnie tak, jak powinno brzmieć gospodarowanie siłami przez ludzi po całym dniu tatrzańskiej grani.

poniedziałek, 9 maja 2016

Stoh, Chleb i takie tam...

 Mała Fatra - Chleb 1646 m.n.p.m.

W końcu nastał czas na długo oczekiwany urlop. Miesiąc czasu trzeba go jakoś zagospodarować. Niefortunnie w tym roku pada na maj. Miesiąc piękny ale na jakieś wyższe góry – za bardzo zimowy. No ale nie samymi górami człowiek żyje. W międzyczasie w odległości dwóch tygodni mamy dwie komunie do zaliczenia na Śląsku, więc pakować się będziemy na trzy różne okoliczności. Po pierwszej z nich wyskakujemy w nieodległą z Radlina Małą Fatrę.
Mała Fatra zawsze była naszym górskim celem. Tak samo zawsze było jakoś nie po drodze. Sporo km trzeba przemierzyć, by się tam dostać. Ale nie jest już tak daleko jak się ma granicę czeską pod nosem. Wobec tego ahoj przygodo i hyc, hyc jedziemy szybko do Stefanowej.