wtorek, 13 stycznia 2026

Szok o poranku, Królowa Sudetów i luksusy, których nikt się nie spodziewał

Karkonosze - Śnieżne Kotły
 

Budzimy się jeszcze przed planowanym wschodem słońca i… dostajemy lekkiego szoku. Coś się nie zgadza. Za oknem nie ma tej mlecznej, bezkształtnej bieli, do której zdążyliśmy się przyzwyczaić. Robi się jaśniej. Jakby ktoś w nocy odgarnął chmury i zapomniał je z powrotem zasunąć. Ania i Lucy działają błyskawicznie. Zakładają portki (to ważny szczegół w zimowych temperaturach), chwytają aparaty i wychodzą uchwycić wschód słońca. Dodajmy, że: jest to ich pierwszy wschód słońca w górach i jednocześnie pierwsze zimowe góry w życiu. My zostajemy w środku, racjonalizując lenistwo, chociaż obserwując łunę słońca przez okno. Pół godziny później dziewczyny wracają zmarznięte, ale szczęśliwe, a my dochodzimy do wniosku, że skoro wytrzymały tak długo, to: albo wcale nie jest tak zimno, albo są zahartowane norweskim powietrzem i my po prostu nie mamy z nimi szans. Szybkie spojrzenie na termometr rozwiewa wątpliwości: –17°C. Niebo niemal bezchmurne i jak śpiewał klasyk „do wynajęcia”. Dzień zapowiada się obłędnie, a my mamy przed sobą najdłuższy dystans całego wyjazdu. Kierunek: kolejne schronisko — Odrodzenie. Barbórka wspomina, że była tam cztery lata temu i że… no cóż… luksusów raczej szukać nie należy. Ale to przeszłość. Na razie jest słońce, mróz i wielka ekscytacja.

Trzech Króli, cztery osoby i jeden pomysł, który wydał się świetny

 

Karkonosze - Szrenica 1361 m.n.p.m. 
 
Szósty stycznia. Uroczystość Trzech Króli. Godzina taka, że nawet budzik dzwoni szeptem, jakby się wstydził. Jest jeszcze nie tylko przed wschodem słońca — jest przed samą koncepcją wschodu słońca. W komplecie: ja, Barbórka oraz dwie psiapsi z norweskich bezdroży: Ania i Lucy ruszamy wspólnie z Warszawy do Szklarskiej Poręby. Przed nami czterodniowy zimowy wypad w stylu „od schroniska do schroniska”, czyli dokładnie tak, jak górski Bóg (i Główny Szlak Sudecki) przykazał. Noclegi mamy zarezerwowane w trzech schroniskach, plan ambitny, a prognozy… no cóż. Prognozy zapowiadają, że Karkonosze zamierzają sprawdzić naszą miłość do gór siarczystym mrozem do -20°C, solidnymi opadami śniegu i wiatrem, który w tym paśmie lubi rozdawać karty, żetony i czasem cały stolik. Pocieszamy się jednak faktem, że właśnie kończy się długi weekend poświąteczny, więc może — może — na szlakach będzie luźniej. Pierwszy dzień ma być rozruchowy. W planie dojście do schroniska na szczycie Szrenicy. Dystans niezbyt długi, wręcz przyjemny… gdyby nie drobny szczegół w postaci ponad 700 metrów przewyższenia. Ale co tam. Entuzjazm jeszcze świeży, kolana jeszcze nie wiedzą, co je czeka.