To już taka świecka niepisana
tradycja, że w długi weekend listopadowy pogoda w górach pozwala na szukanie
uniesień – Barbórka takiej szansy nie może przegapić. A skoro o tradycji mowa,
to doskonała okazja na powtórkę z rozrywki i tzw. babski wyjazd z cyklu
spotkanie po latach. Wyprawa w Beskidy czas start. Uczestniczki są 4, a w
porywach nawet 5. Od strony organizacyjnej jesteśmy niezwykle sprawne – na
miejsce noclegu wybieramy Węgierską Górkę – a konkretnie miejscowość o arcy
trudnej nazwie Cisiec. Nasze kochane siostry Szumi docierają na miejsce
samochodem dzień wcześniej, zapewniając całej grupie bogate menu na cały nasz
pobyt. Ja i Meg docieramy następnego dnia, korzystając z usług pkp – o dziwo
nawet bez większych trudności. Mimo że w tym składzie widziałyśmy się 5 lat
temu – nie czujemy upływu czasu, a wręcz nadal krąży ten „vajb” – jak to mówi
dzisiejsza młodzież. Zapowiada się energetyczny czas.
