niedziela, 15 września 2019

Odlot totalny



Dolomity - Sass Pordoi 2950 m.n.p.m.

Trzeba się z tym liczyć, że pogoda we wrześniu jest kapryśna. Mieliśmy persektywę kilku godzin “suchych” a plany awaryjne zawierały masyw Sella. Ku wielkiej radości Basi w kilka minut wylądowaliśmy na marsie osiągając szczyt Sass Pordoi. Rozglądając się po okolicy stwierdzamy, że nie trzeba jechać do USA, żeby zobaczyć Wielki Kanion.
Spierając się o to czy to co widzimy bardziej przypomina dziki zachód czy krajobraz czerwonej planety, spostrzegamy dwóch szaleńców przygotowujących się do lotu w przepaść. Dotychczas moje niespełnione marzenie oglądałem wirtualnie a w tym momencie historia dzieje się na moich oczach .dramaturgii dodawał fakt, że pogoda była tak dynamiczna, iż to co przed chwilą było wyraźnie widać po chwili stawało się ”gęstym mlekiem”.













Po tej atrakcji ruszamy w podróż po schroniskach Selli wiedząc, że na jej najwyższy szczyt nie dotrzemy. Już po paru minutach pijemy pyszna kawę w pierwszym z nich. Idziemy dalej w kierunku schroniska Boe licząc, że nie zostaniemy dotknięci kroplą deszczu. Ostatnie 20 minut to ucieczka przed niebiańskim prysznicem. Lekko przemoczeni docieramy do miejsca docelowego i postanawiamy posilić się przepysznym apfelstrudlem i na rozgrzewkę kawa z prądem, czyli espresso z ziołową grappą. 








Po raz pierwszy w życiu przepijałem kawę herbatą. Po tym niemiłym doświadczeniu (wersja soft) lub po wykrzywieniu ryja (wersja hard) zgodnie stwierdzamy, że nie umieścilibyśmy tego trunku na liście “must drink”. Basia nie byłaby sobą, gdyby nie zaczepiłaby przypadkowych osób. Tym szczęśliwcem była para z USA, która mając swój Kanion w Kolorado postanowili zobaczyć ich europejski odpowiednik w wersji mini. Po dłuższej chwili w ciepłym schronie postanawiamy wyjść na chłodne, mokre i niesprzyjające warunki pogodowe. Po powrocie na camping sprawdzamy prognozy na kolejne dni i na naszych pyskach malują się banany, bo wiemy że kolejne dni wykorzystamy w 100 % a jedynym naszym zmartwieniem będzie, aby nie zapomnieć spakować do plecaka krem UV50.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Napisz nam proszę co o tym sądzisz :)